RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2015

Skąd się biorą dowcipy o blondynkach?

18 sty

Od kilku dni borykamy się niemal codziennie z wielogodzinnymi przerwami w dostawach wody. Dziś, mimo, że jest niedziela, rury znów zieją ciszą i pustynnym wiatrem.

Jasna wstała, wyczłapała z sypialni, dostała stosowną informację o niedoborach tego ważnego płynu, zaklęła szpetnie i podążyła do piwnicy, by sprawdzić, czy ostała się jeszcze jakaś pięciolitrówka H2O, coby chociaż herbatę do śniadania zrobić.

Wróciła po dłuższej chwili i oświadczyła:

- mam, jeszcze jedną butelkę wody znalazłam. i nastawiłam przy okazji pranie, bo – i tutaj wpadła w melodramatyczny ciąg sentencji mówiących coś o nieróbstwie Troli, górach prania etc, ale nie wsłuchiwałam się za bardzo, bo coś mi nie pasowało w tym obrazku.

- poczekaj. wstawiłaś PRANIE?

- no tak, bo jak im się nie przypomni, albo…

- moment moment. PRANIE wstawiłaś?

- no tak, bo kto to zrobi jak nie ja?

- PRANIE??? – tutaj już próbowałam nie zwijać się ze śmiechu patrząc na tę moją ‚przytomną inaczej’ kobietkę, dzierżącą w ręku pięciolitrowy baniak. Popatrzyła na mnie wzrokiem jeszcze chwilę nie rozumiejącym, aż w końcu zaskoczyła:

- aaaa!!! wody nie ma… no to się chyba nie wypierze…

Blondynki o poranku są boskie :D ;)

by Nikki

 

 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Miłość niejedno ma imię. 10 ROCZNICA!

08 sty

Kochanie, wytrzymałaś ze mną 10 lat, bądźmy razem kolejne dziesięciolecia aż szary kurz pokryje nas i zostaną po nas tylko wspomnienia, albumy pełne zdjęć i ten blog wypełniony wszystkim co towarzyszy nam odkąd jesteśmy razem.

Dziękuję za każdy dzień, za to, że byłaś i jesteś ze mną w najradośniejszych i najsmutniejszych dniach naszego życia, za to, że dałaś mi 2 wspaniałych dzieci, że idziesz ze mną przez mgły, w deszczu i promieniach słońca, że śmiejesz się ze mną i ocierasz łzy kiedy płaczę, podnosisz kiedy upadam, udowadniasz, że niemożliwe jest możliwe i że zawsze mogę więcej.

Dzięki Tobie Twoja mama stała się również niejako moją kiedy MOJEJ zabrakło. Dzięki Tobie codziennie odkrywam swoje nowe możliwości, mogę eksperymentować, uczyć się, odnosić sukcesy i porażki.

Wiele razy wspólnie upadałyśmy, ale też szybko stawałyśmy na nogi, bo prócz partnerek jesteśmy też najlepszymi przyjaciółkami, a przecież  „Przyjaciele są jak ciche Anioły, które podnoszą nas kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać„.

Dziękuję za każdą godzinę, tydzień i rok. Dziękuję za ostatnie 10 lat.

KOCHAM CIĘ

 

Twoja Jenn

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czym jest… DEKADA?

08 sty

10 lat później…
Kojarzycie taki tekst z filmów? To zazwyczaj frazes mający pokazywać trwałość happy endu z historii, którą oglądaliście.
W wersji „życie” takiego spojlera nie ma, zamiast niego, otwierasz rano oczy i stwierdzasz „uwierzyłabyś 10 lat temu, że obudzisz się ze mną w łóżku za dekadę?”
To może inaczej, też filmowo:

10 lat wcześniej….

Dzieci malutkie, takie z serii : „jestem słodka, weź na rączki, chcę butelkę, zsikałam majtki” ;)
Ty – 44 kilo „oskubanego kurczaka” – jak wtedy mawiałam „zestaw patyków głowa i cycki” ;) nafaszerowana ideałami i ufnością, uczennica jeszcze, owinięta kilometrowym szalikiem i zawsze śpiąca w skarpetkach
Ja – równie kościsty, zatwardziały singiel, który nie krył, że w życiu szuka tylko zabawy, a słowa „związek” czy „miłość” działały nań jak święcona woda na diabła.

Od paru tygodni zasypiałyśmy rozmawiając, budziłyśmy się jak najwcześniej, by być tą pierwszą, która wyśle powitalny sms, gotowałam, sprzątałam i robiłam jak najwięcej, kiedy Ty byłaś… w szkole [sic!], by, kiedy wrócisz, nie musieć się odrywać od Twojego głosu i Twoich liter. Nauczyłam się robić niemal wszystko przy dzieciach jedną ręką, jednym uchem, jednym okiem ;) Ale wiesz co? Naprawdę, nie sądziłam, że będzie to czymś więcej, niż parotygodniową zabawą, no, może paromiesięczną, bo na tyle zwykle wystarcza zakamarków erotyki, które można zdobywać, zauroczenia i chemii, a ludziom w Twoim ówczesnym wieku – cierpliwości i naiwności, by trwać w takiej zabawie.
A jednak.
Dziś, 10 lat później, mamy za sobą niesamowity, WSPÓLNY bagaż życiowy, ogromne zmiany w każdej dziedzinie życia i umysłu, nastoletnie dzieci.
Przez ten czas zmieniło się niemal wszystko. Nasze ciała, miejsca, sprzęty, muzyka, świat wokół, nasz status, myślenie…

Wiele przez ten czas przeżyłyśmy, wiele zmieniłyśmy, wiele straciłyśmy i sporo zyskałyśmy. Dzieci niemalże dorosły, znajomi przychodzili i odchodzili, nasze rodziny również znacznie pozmieniały swoje kształty…

Tak podsumowując, to dokładnie takie samo jak te 10 lat temu, osobiście dziś mam: długie włosy, żywą choinkę , mój ukochany stół Caligarisa, narty, bo tego modelu ‚extreeme’ z niewypinalnymi zapięciami do ewolucji już od dawna nie produkują i jedną parę… majtek ;)  A! i plan na zafarbowanie dziś włosów na bordowo ;) Tylko poprzednio wymyśliłam to po to, byś czuła się „bezpieczna” tego wieczoru ;)

No i… Ciebie. :*
Nadal potrafimy gadać godzinami, robić szalone rzeczy, cieszyć się sobą fizycznie i emocjonalnie, tańczyć do utraty tchu, albo zapomnieć o świecie dookoła tylko patrząc sobie w oczy.
Nie powiem, że wszystko zawsze było różowe. Musiałyśmy się nauczyć kłócić, godzić, przystosowywać do zmian wokół, stawiać razem czoła tragediom, błędom, walczyć z ludźmi, którym przeszkadzało nasze szczęście, przyjmować, że wszystko się zmienia…

Ale wieczorem, tak jak dekadę temu, poślemy dzieci spać [no dobra, do pokoju ;)], wszamamy pyszne czerwone spaghetti, zapijemy je lampką białego wina i zagryziemy krakersami z pasztetem oraz cammembertem. I.. i mogę tym razem nie udawać grzecznej aż do rana? ;)

Kocham Cię.
Wciąż.
I mam nadzieję, że jeszcze długo :*

Twoja Nikki

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook