RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2014

Życie lesbijki- codzienność [1]

14 gru

Odkąd pamiętam żyjemy jawnie, z racji pracy i otwartości towarzyskiej spotykamy ogromne ilości ludzi.

Wiele z tych osób  stwierdza, że do tej pory nie miało styczności z osobami homoseksualnymi i mają z tego powodu wiele pytań. A my cóż, odpowiadamy, bo dlaczego nie. Jeśli ktoś kto mówi o sobie „Narodowiec” jest otwarty na poznawanie zamiast zaściankowo rozpoczynać wojnę z nieznanym, lepiej jest dać się poznać i pozyskać kolejną osobę, która przestanie się nas  [homo / lesbijek z dziećmi] bać.

Dlatego postanowiłam zacząć pisać / odpowiadać na takie przeróżne pojawiające się wokół nas pytania.

Jedno z nich ostatnio mnie nawet zaskoczyło, bo nie sądziłam, że czasami ludzie aż tak nie są świadomi otaczającej ich rzeczywistości, że nawet podstawy są dla nich zastanawiające.

Zostałam zapytana jak wygląda nasz zwykły dzień, na przykład taka niedziela jak dziś. Czy mamy swoje zloty w tym czasie, co robią dzieci i czy gotujemy obiady, najpierw udławiłam się napitkiem który dzierżyłam w dłoni, a potem odpowiedziałam.

NAsza zwykła niedziela, jak dzisiejsza nie odbiega niczym szczególnym od niedziel w innych domach na całym świecie. Owszem, my jako Polacy różnimy się kulturowo od mieszkańców innych krajów, ale od siebie wzajemnie tylko tyle ile sami wynieśliśmy z naszych domów rodzinnych i czas spędzany uzależniamy od tego oraz poziomu finansowego jaki reprezentujemy.

Wstaję zwykle ostatnia bo straszny ze mnie śpioch. Trole są już najczęściej po pierwszym śniadaniu. Nikki czasami piecze bułeczki, robimy jajecznicę czy inne formy jajek, nastawiamy stół i jemy wspólnie śniadanie. Czasami to Lu w kuchni z patelnią biega i każdemu smaży naleśniki, uwielbia to robić bo mogą wtedy z Li napchać się słodkim ile wlezie.

Zasiadam sobie by sprawdzić bieżącą pracę, zaganiamy młode do skończenia lekcji lub tak jak teraz nadganiania zaległości, bo odpoczywały cały semestr.  Wstawiamy obiad, jednodaniowy, bo żadna z nas nie mieści dwudaniowych posiłków, wolimy zostawić sobie miejsce na jakiś deser. Czasami spędzam w kuchni więcej czasu bo uwielbiam eksperymentować i robić zupełnie nowe potrawy, a dziewczyny jadają wszystko, czasem tylko raz, tak jak ma to miejsce przy daniach tajskich, za to chińszczyznę wszelką czy ogólnie kuchnię azjatycką pomijając tę na słodko wciągają aż im sie uszy trzęsą, i to w obu wersjach, bo przecież od 5 lat gotujemy dla Li bezmięsnie.

Po południu często wpada ktoś na leniwą kawę i ciacho, czasami wyskakujemy na potrzebne zakupy z Młodymi, albo odpalamy jakiś film i oglądamy razem, a czasami Trole wolą u siebie na górze obejrzeć coś czego my nie dźwigniemy.

Reszta jest tak najzwyczajniejsza w świecie jak my same :)

Tak więc jak widać, nasz dzień jakoś specjalnie nie odbiega od dni innych ludzi.

 

Dlaczego o tym piszę? Bo wiele osób się nad tym zastanawia. Bo każdy z nas ma swój sprawdzony sposób na wolny dzień. :)

 

by Jenn znad gara z gulaszem ;)

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

międzypokoleniowe dylematy ciuchowe

13 gru

- mamo! mamo! Mogę pożyczyć na urodziny do koleżanki tę sukienkę, co ostatnio ją sobie kupiłaś?
- którą?
- tę szarą elegancką – pobiegła i wyjęła z garderoby mój nowy nabytek w postaci prostej i krótkiej dzianinowej sukieneczki z małymi rozcięciami na ramionach. Zgodziłam się, i w tym momencie pojawiła się Lu
- Lu! Widziałaś, co mi mama pozwoliła pożyczyć? Tę nową sukienkę!
- o, nie widziałam jej jeszcze…
- to chodź, zobaczysz jak świetnie NA MNIE wygląda!

Cóż.. przyznaję, że skromność nie jest jej mocną stroną ;) Ale trzeba też przyznać, ta sukienka faktycznie leży na niej tak, jak na tych szczapach ze zdjęć w katalogu ;)
Swoją drogą, to ciekawe uczucie, taka mieszanka wnerwu, że dziecko wygląda w MOJEJ sukience lepiej niż ja, z poczuciem dumy, że, jakby nie było, to moja córa tak ślicznie wygląda ;)

by Nikki

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Skontrolowane i …..

09 gru

Dziś spędziłyśmy z Li kolejny kontrolny dzień w szpitalu. Jak co 3 miesiące, musiałyśmy pojawić się u profesora po 7 rano by potem przejść proces rejestracji i przyjąć sie na oddział.

Porobili Młodej RTG, pobrali krew i kazali czekać.

O 14 dostałyśmy do ręki wypis z informacją, że jak na razie, po majowym kolejnym wycięciu guza, ręka jest czysta i możemy iść do domu :)

Tak więc z czystym sumieniem możemy w styczniu wybrać się na dawno zaplanowany wyjazd gdzie poszusujemy na nartach i odmoczymy się w tonach wody :) Pozostaje tylko wymienić Trolom buty narciarskie na większe, bo znów powyrastały. Stroje są już nowe, więc gdyby ktoś potrzebował, mamy do niedrogiego odsprzedania naprawdę wypasione 2 identyczne komplety narciarskie [spodnie i kurtki]  na max 146cm ze spokojnym użyciem na dzieciaka 120-130 [również chłopca, bo spodnie są czarne, a kurtki czerwone z białymi i czarnymi elementami]

A teraz uciekam, bo spałam niecałe 4 godziny i od 4 jestem na nogach :)

by Jenn

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook