RSS
 

Archiwum - Marzec, 2013

Wielkanocnie

31 mar

Dzisiejszy poranek rozpoczęłyśmy spokojnie przed przed 7 rano przygotowaniem na podwórku poszukiwań zającowych. Elegancko poukrywałyśmy fanty czekoladowe i główne Trolowe prezenty, nowe telefony z „pełnym wypasem”. A, że na śniadaniu miałyśmy się zjawić na 10, to z pełnym spokojem krzątałyśmy sie bez pospiechu po domu. Chwilę później przeglądając sms-y w telefonie uznałam, że musiałam przysnąć w łazience, bo nagle była 8:10. W ten oto sposób przypomniało mi się, że to właśnie dziś była zmiana czasu i zamiast przed 7, wstałyśmy niemal o 8 rano.
Poszukiwania zająca odbyły się w biegu, a potem Trole były już niedostępne z racji zatopienia się w nowych nabytkach i same nie wiedziały czy pisać do koleżanek smsy, czy na tabletach chwalić się na Facebook’u, także z pomocy wyszły nici.
Zostało nam w biegu wskakiwać pod prysznic by dotrzeć na śniadanie przed południem. Wtedy jednak znów przeżyłam chwilę zwątpienia we własne postrzeganie czasu, bo z zieleni za oknem chwile wcześniej, zostało tylko wspomnienie ustępujące białej zimie.

Na szczęście udało się, i dojechałyśmy tylko 30 min. po czasie :) Reszta dnia przebiegła spokojnie i bez niespodzianek :)

Także już po powrocie do domu, siedząc w ciepłym salonie życzymy Wam ciepła, spokoju i pomyślności w te wiosenne, acz zimowe tego roku Święta Wielkiej Nocy.

by Jenn

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mój osobisty dr House znów w akcji ;)

17 mar

Ostatnich parę dni boli mnie żołądek co rusz. Jenn przytargała mi jakieś żołądkowe tabletki, a później zaczęła studiować ulotkę..

- ej, ale Ty nie możesz ich brać! – no pięknie, rychło w czas, skoro już połknęłam.
- dlaczego?
- bo nie mogą ich brać chorzy na PORFILIĘ! ;)

A objaśniając: moja kobietka znalazła kiedyś opis tej choroby, i zgadzały jej się różne objawy z moimi ewentualnymi dolegliwościami, a przede wszystkim – moja kompletna awersja do słońca. Nie, to nie tak, że nie wychodzę na nie wcale, ale spotkać mnie bez czarnych okularów przeciwsłonecznych można co najwyżej nocą, jeżeli mam możliwość wyboru, nie siadam na słońcu nawet kawałkiem ciała, a do tego mam śliczne kiełki wśród uzębienia i bywam ostra w obejściu ;) I przez to zostałam oficjalnie okrzyknięta wampirkiem ;)

by Nikki Drakula

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dwie połówki…

14 mar

Ostatnio jedna z zabaw domowych jest wymiana drobnymi ciekawostkami między pokoleniami, i tak dziś mi Lu postanowiła opowiedzieć legendę..

- bo wiesz mamo, według legend, człowiek jak powstał, to miał dwie głowy, cztery ręce i cztery nogi. Jednak bogowie obawiali się, że w tej formie będą zbyt potężni i mogą ich pokonać, więc postanowili rozciąć ich na pół. Od tamtej pory każdy z nas szuka swojej drugiej połówki…

- wiem Kochanie, mnie i ciocię krzywo ciachnęli i poszło po skosie, dlatego ona ma cycki i nie ma tyłka, a ja odwrotnie ;) Ale dzięki temu wiemy, że jesteśmy z jednego kompletu ;D

no i tak właśnie popsułam dziecku romantyczną opowieść ;D

by Nikki

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

o aromatach w chlebie i ich pochodzeniu ;)

14 mar

Jenn kupiła wczoraj chlebek z tych jakie lubię, czyli nie biały ;) Wybrała żytni, i robiąc dziś śniadanie przybiegła do mnie radośnie

- Kochanie! Kochanie! powąchaj jak ten chleb pięknie pachnie
- mmm… pięknie, ale miodem waliii…
- jakim miodem?
- miód, słód, coś takiego czuję
- jakim miodem? oszalałaś! tak zajebiście pachnie! RZYCIĄ!
- Kochanie, ale rzyć to dupa :D
- co? nie, żytni chleb to rzycią pachnie!
- Kotku, RZYĆ to dupa. Żytem, żytnio, ale nie rzycią.
- achaaa… a to nie, dupą nam chleb na szczęście nie pachnie…

[dosadność słownictwa zacytowana ze względu na to, by nie zagubić wydźwięku ;) ]

by Nikki

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

jak nieprzyjemne sprawiło przyjemność :)

13 mar

Jak widać na zdjęciu w poprzednim wpisie, jakaś cholera zagięła sobie na mnie parol tydzień temu i zbieg gorączki, aspiryny, kilku lampek wina przy urodzinowej kolacji plus niezły skok ciśnienia zafundował mi mały wylew w oku.
I tak oto z tego powodu kilka dni temu spotkała mnie miła i zaskakująca sytuacja.

Dziecki jak zwykle co rano poinformowały o której kończą, więc kiedy o 14:00 zadzwonił telefon i z fochem usłyszałam:
- to odbierzecie nas wreszcie czy nie? przecież skończyłyśmy 15 minut temu- zbaraniałam.
- zaraz, mówiłyście przecież, że kończycie o 14:25- stwierdziłam wreszcie.
- ale skończyłyśmy wcześniej, to kiedy przyjedziecie?

zakończyłam rozmowę i wiedząc, że miałam zrobić jeszcze zakupy w drodze po Paskudniki, wskoczyłam do auta w starych jeansach, czarnej bluzie z futerkowym kapturem i futerkowym wielkim sercem na klacie w okrasie różowych napisów. bez makijażu, rozczochrana i w adidasach.
Wpadłam do robaczkowego sklepu, bo zawsze dziewczyny potrzebują 15 minut by dość ze szkoły na przystanek z którego je odbieramy i jak perszing przebiegłam między półkami po czym ustawiłam się przy kasie.
Wypakowuje sobie spokojnie zakupy i nagle słyszę z ust starszej Pani stojącej przede mną.
- oj, a co to się w oczko stało?
- taki mały wylew- odpowiedziałam wydzierając reklamówki.
- niech Cię dziecko mama jak najszybciej do okulisty zaprowadzi, bo źle to wygląda.

Nie powiem, obrosłam w piórka będąc wziętą za nastolatkę :)

Gdyby nie to, że nadal rzucam wampirzymi spojrzeniami, to stwierdziłabym, że „poproszę tak częściej” :)

by Jenn :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kto mi pobił kobietę?

08 mar

- nie powinnaś się tak dawać kochanieńka
- słucham?
- nie powinnaś się tak dawać..
- chodzi o moje oko?
- no tak.
- nie, to taki wylew…
- taaak.. każda tak mówi…

Dwa dni temu dwie przemiłe starsze panie w robaczkowym sklepie, z troską w głosie postanowiły uświadomić mojej kobietce, że mąż nie ma prawa tłuc swojej żony…
Co prawda moja kobietka wyjaśniła im, że nie ma męża, jednocześnie nie wyjaśniła, że żona bynajmniej jej nie tłucze.. Tak więc przy zakupach w najbliższym czasie mogę się pewnie spodziewać ataku parasolkowego ze strony Komitetu Obrony Tłuczonych Żon ;)
Za to Jenn postanowiła nie wychodzić z domu w najbliższym czasie, bo niemal każde pokazanie się w miejscu publicznym kończy się komentarzami, lub przynajmniej wymownymi spojrzeniami, mimo, że ani opuchlizny, ani sińców przy oczach nie widać, a Jenn nie używa pudru w nadmiarze bynajmniej… Eh, ludzie zawsze „wiedzą lepiej”… ;)
Jednak bardzo optymistyczne jest, że jednak znieczulica społeczna w takim wypadku nie jest aż tak mocna, jak się o niej mówi ;)

 

by Nikki

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Łapkowe kontrole.

06 mar

Byłyśmy dziś na kontroli Li.
„na zdjęciu widać, że jest bardzo intensywna przebudowa kości, przebiega rewelacyjnie i idzie w dobrym kierunku. po jednej stronie wybrzuszenie dochodzi już do prostej [kość prawidłowa ma wklęsłość], po drugiej znaczne zmniejszenie zmiany. fizykalnie – rewelacja…”
A następna kontrola jednak znów za trzy miesiące a nie za pół roku, ponieważ po prawej stronie pola operacyjnego ujawniły się drobne plamki, które, jak mamy nadzieję, mogą być pozostałością uwidocznioną w wyniku zanikania nieprawidłowej tkanki, jednak trzeba pilnować, by mieć pewność, że nie są nawrotem.
Mimo wszystko, w pełnym rozrachunku, bardzo optymistycznie :)
Widziałam zdjęcia, z różnych okresów po operacji, porównawczo, i łapka Li wygląda w środku prze-śli-cznie! :)
Faktycznie, przez krótką chwilę, krótki moment, wrócił strach, ale szybko doprowadziłam się do porządku i przemaglowałam lekarza w każdym kierunku, dzięki czemu nie martwimy się na wyrost i czekamy na rozwój sytuacji szczerząc wierząc, że wyłącznie w jeszcze lepszym kierunku :)

by Nikki

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kto lubi dr House’a ? ;) Ja mam własnego :P

04 mar

W domu mikro-szpital. Standardowo:
Nikki – padła gwałtownie, pozdychała trzy godziny i wstała zdrowa jak ryba na samo hasło „chodź zapryskam Ci gardełko”, byle tylko nic jej nie wcisnąć do paszczy
Jenn – zaaplikowała sobie wszystko co znalazła w domu, straciła głos [ach, ta błoga cisza! ;) ], a po imprezie urodzinowej, zakrapianej, powykorzystywała nadmiernie jego powrót, i w efekcie skoków ciśnienia plus aspiryny, plus stanu zapalnego w organizmie, plus napinania się przy smarkaniu, plus początków jęczmienia pod powieką… została wampirem ;) [mały wylew w gałce ocznej]
Lu – dała sobie zaaplikować wszystko żeby wyzdrowieć błyskawicznie na groźbę nie pójścia do szkoły [fajne taki pilne dziecko, no nie? ;) ]
Li – tę dopadło najmocniej. gorączka, osłabienie, brak głosu, mdłości, brak apetytu, fatalny wygląd… dobrowolnie sama zamontowała się w łóżku. gdyby nie fakt, że teraz czuje się lepiej, zaczęłybyśmy się martwić ;)

Tymczasem Jenn postawiła mi diagnozę…

- Ty jesteś masakrycznie chora!
- a skąd taki wniosek?
- Ty LEŻYSZ! odłożyłaś komputer i jesteś w poziomie! chociaż jeszcze nie całkiem płasko, więc jeszcze dajesz radę ;)
- i na tym opierasz swoją diagnozę?
- no tak!
- rzucisz na mnie okiem i już wszystko wiesz? To Ty jesteś zajebisty diagnosta i „lekarz domowy” w jednym… od dzisiaj nazywam Cię Doctor House!

by Nikki, zdrowa Nikki

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

sen to zdrowie? ale ile? ;)

04 mar

Li dziś została w domu, złapała jakiegoś paskudnego wirusa, i źle się wczoraj wieczorem czuła. Rano chrypka plus gorączka, nawet ponad 37*C, co przy naszym zimnokrwistym maleństwie [jej temperatura nigdy nie przekracza 35,3-,5*C, nawet kiedy jest chora], jest niemal jak 40 u dorosłego.
Po szybkim śniadaniu i zaaplikowaniu leków poszła do łóżka i twardo zasnęła. Kiedy wstała, Jenn, planując dla niej obiad zapytała:

- Li, chcesz ziemniaki z jajkiem sadzonym? Dawno nie jadłaś, a dosyć lekkie będzie…
- na śniadanie?
- dziecko! jakie śniadanie? właśnie dochodzi godzina 15!
- aaaa… no to sobie pospałam…

kurcze, ale jakoś na wyspaną [poza szopą w miejscu włosów] ten nasz suseł nie wygląda ;)
by Nikki

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook