RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2012

niech ktoś puści w końcu jakieś czarne rytmy ;)

07 sie

po paru latach bycia razem następuje takie specyficzne „zespolenie myśli” pomiędzy dwojgiem ludzi.

czasami objawia się to tym, że bez słów wiemy, co czuje, myśli czy planuje ta druga strona, czasami chóralnym wypowiadaniem się, w dodatku w idealnej synchronizacji i tymi samymi frazami. 
czasem bywa zabawnie, kiedy nawet własne matki i dzieci nas nie rozróżniają przez telefon, zwłaszcza, że ponoć mamy często niemal identyczne głosy.
ale najzabawniej jest tak jak wczoraj, kiedy po zawiezieniu dzieci na wakacje do mamy Jenn, siedziałyśmy sobie wieczorowo oglądając coś w tv i nagle..
- wina bym się napiła, a Ty?
- no, ja też, ale nie mamy.
- a na stojaku?
- nic, co możemy otworzyć [*]
- biedrona? 
- ale za kwadrans zamykają.. zdążymy? [**]
i nagle okazało się, że bez zbędnych dalszych słów, jak perfekcyjnie zgrany zespół z dopracowanym planem czmychnęłyśmy na dwie strony. ja do sypialni ubrać coś na siebie i łapiąc kluczyki, do garażu, w myślach analizując czego jeszcze będziemy potrzebować, a Jenn jak się okazało, zorganizowała resztę, czyli zatrzymała film, obrabowała skarbonkę na drobne, pozbierała w przelocie telefony i dokumenty oraz zamknęła dom i otworzyła bramę kiedy ja wyprowadzałam samochód. dopiero dwie minuty od decyzji, już w aucie, dla formalności spytalam czy wszystko ma, a ona  potwierdziła, jak zwykle rozbrajająco, tonem „oczywiście głuptasie”. później, równie bez ustaleń kto i co, wiedziałyśmy w kuchni jak się poruszać, przygotowując różowe portugalskie po hiszpańsku i tak aż do opadnięcia z lampkami spowrotem na kanapie. Pół godziny doskonałego zdrania w czasie i przestrzeni na usługach prozaicznej zachcianki.
lubię to, że każda z nas wie, co zrobić, o co zadbać, i jak nie wchodzić pod ręce drugiej. Lubię obserwować takie szybkie akcje, kiedy stwierdzam, że poruszamy się względem siebie niemal jak w doskonale dopracowanym tańcu. Każda dokładnie wie, co do niej należy, w jakiej kolejności, czego ma dopilnować i co będzie zrobione, a co przejąć i ile będzie trwała każda czynność. 
zanim druga wypowie czego oczekuje. 
odczytujemy swoje ruchy, przewidujemy kroki, bezgłośnie, określając wzajemną odległość i położenie delikatnymi muśnięciami.
Czasem wygląda to jak tango, czasami jak samba, kiedy indziej jak walc… czasami oczywiście pomylimy kroki, podepczemy sobie palce, czasem nawet, w piruecie, wymsknie nam się ta druga dłoń, ale najczęściej, kiedy tylko spojrzymy sobie w oczy, zgrywamy się na powrót niemal idealnie, uzupełniając w tańcu codzienności.
a najlepsze jest to, że… Jenn nie lubi tańczyć, a ja, o ile w tańcu lubię być prowadzona, w życiu jestem tą dominującą ;)
parę lat codzienności, a znamy swoje parametry w sposób wręcz… przerażający ;) spojrzenia, myśli, slowa zanim zostaną wypowiedziane, tembr glosu, smaki, nawyki, gry słowne, warknięcia, słabe i mocne strony, zdania, każdy dotyk..
na szczęście potrafimy jeszcze się nawzajem czasami zaskakiwać, zmylać i… doceniać to, jak dobrze się nawzajem znamy, oraz wykorzystywać to, by sprawiać sobie nawzajem przyjemności. po takim czasie to niełatwe, ale kto powiedzial, że związek to łatwa gra? ;)
drobiazgi i sprawy duże, codzienność i celebracje. 
nie sądziłam, że kiedyś ja, tak zawziecie autonomiczna, wyznawczyni zasady trzech wysp, będę czerpać przyjemność z tak ścisłego zepsolenia z drugą osobą.. ale, cholera, lubię to, naprawdę na swój sposób lubię! [ale zrzucę to na karb starzenia się ;P]
tylko nie mówcie o tym Jenn, bo się znowu rozbestwi ;)
by Nikki filozoficznie z braku adrenaliny serwowanej przez Trole ;)
*    zostały nam same kolekcjonerskie lub sentymentalne butelki ;)
**  dla niewtajemniczonych, mieszkamy poza miastem, na dotarcie do biedrony, od wyjścia, musimy zwykle poświęcić nieco więcej czasu, a co dopiero od decyzji o wyjściu ;)
 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

wygadana, czy pyskata? ;)

04 sie

co można usłyszeć, kiedy widząc w pokoju dzieci wielką plątaninę nici pozawieszanych niczym pajęcza sieć, zapyta się Lu:

„co robisz”?
„Nic niebezpiecznego dla zdrowia, życia i Waszych potrfeli. Czy satysfakcjonuje Cię taka odpowiedź?”
no i jak ma mnie nie satysfakcjonować? wygadana cholera mała ;) ale niech będzie będzie, w końcu w karierze jej sie to przyda :)
przy okazji, składamy WIELKIE PODZIĘKOWANIA czytelniczce, która przysłała nam tak szczególowego i dokładnego maila z informacjami odnośnie tego na co zwrócić uwagę wspierając Li w drodze do jej wymarzonego zawodu, i z wielką radością przyjmiemy również wszelkie porady, jak wspierać i kierować Lu, by wymarzony Oxford [na który na pewno nas póki co nie stać ;)] i kariera prawnicza, były jak najbliżej w jej zasięgu :)
by Nikki
 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook