RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2011

ciekawe kto się doliczy…

25 sie

- gdzie jestem? 

- w salonie na kanapie – odpowiedziałam, na zewnątrz szalała masakryczna burza, więc pomyślałam, że niemal stale oświetlony piorunami pokój faktycznie wygląda dziwnie, a do tego mało kiedy sypiamy poza sypialnią. 
- acha. ale gdzie dokładnie? w jakiej miejscowości?
to była impreza, no nie? ;)
chciałabym…
tym razem to zmęczenie tygodniowym remontem połączonym z sukcesywnym pakowaniem i przewożeniem dobytku w nowe miejsce, zwieńczone wczoraj [dzisiaj?] rozłożeniem na czynniki pierwsze, upchnięciem w osobówce [no, minivanie] naszego małżeńskiego łoża [i kilku innych rzeczy! ogłaszam nasz mistrzami real-tetrisa] a na drugi rzut podwójnego materaca o wadze zbliżonej do naszej, które to radośnie między północą a drugą rano postanowiłyśmy przewieźć i zamontować w nowym miejscu.. cieszmy się, że nie padłyśmy razem z tym materacem gdzieś między autem a drzwiami, jak to już w pewnym momencie miałyśmy ochotę, bo nocna nawałnica załatwiłaby nam sprawę i kąpieli i prania materaca na raz ;)
co bardziej stali, lub uważni czytelnicy zawołają teraz: ZNOWU? 
ale bardziej ciekawi mnie, czy ktoś doliczy się… KTÓRY TO RAZ :D
no ale cóż.. budynek w którym mieszkamy poszedł na sprzedaż, a my nie lubimy czekać na niespodzewane zwroty akcji, więc znalazłaśmy nowe miejsce :). nowe gniazdko po 30 litrach białego i 30 kolorowego duluxa, doczyszczeniu [still in progress], oskrobaniu, i paru naprawach zaczyna wyglądać na Odpowiedź Z Góry na nasze potrzeby. w miejscu z pozoru kosmicznym i będące na swój sposób „z innej bajki”, pasuje chyba do nas jak ulał, chociaż to stwierdzimy pewnie dopiero za jakiś dłuższy czas.
na razie odpowiada nam nieziemska cisza, dyskusje z żabami, Trole wracające w pajęczynach z ogrodu, albo grające z miejscowymi dziećmi w twistera pod oknem..
tylko czasu brak [i łącza tam jeszcze], by usiąść i wpisać perełki wyłapywane co rusz jak:
- a u nas w mieście… 
czy:
- patrzcie! koń! taki prawdziwy!
- co to jest? jaki koń dziecko drogie? to KROWA!!!
- tiiaaaa, jasne…  [by Li]
nadmieniam, że za furtką leniwie pasła się krasula sąsiadów, a dziecię uznało swoją pomyłkę dopiero po wygonieniu z równoletnią sąsiadką na jej podwórko, gdzie miejskim szczurom koleżanka zaprezentowała z bliska krasulę i inne… cielaczki 
- takie śliczne takie małe dzieci świnka miała! takie takie malutkie! 
- a jak się nazywają dzieci świni?
- yyy… cielaczki?  [by Lu]
ale na ich obronę dodam, że przy remoncie i przeprowadzaniu ratalnym tym razem są w pełni obecne, dzielnie pomagają obie, zdejmując z nas znaczny ciężar jak choćby pakowanie ich pokoju, pomoc w pakowaniu i noszeniu pudeł do auta z innych pomieszczeń, oraz na miejscu tam, gdzie trzeba, sprzątanie na błysk kuchni, przedpokoju i łazienki w nowym miejscu, i takie tam.
Lu okazała się ekspertem od zdzierania różnych naklejek i innych haczyków, a Li tytanem pracy w całokształcie.
do tego wykazują się niezwykłą dojrzałością znosząc cierpliwie przewożenie tam i spowrotem, posiłki na zasadzie 
„to sobie zrób dziecko kanapkę. i reszcie też możesz” 
albo
„dziś w menu to co na chybił trafił wylosuję z zamrażalnika” 
no i wykazują się niezwykła zdolnością adaptacyjną zasypiając w miejscach i pozach czasem iście kosmicznych [acz w większości uwiecznionych dla wspominek na stare lata tudzież szantażowania niepokornych :D]
by Nikki, MISZCZ Wałka i Real-Tetrisa ;)
 
Komentarze (14)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Reddit 0 LinkedIn 0 0 Flares ×