RSS
 

Archiwum - Maj, 2011

sezon na wypadki i wieści z frontu ;)

28 maj

dziś mija dwa tygodnie od feralnych udwiedzin Troli u Lexa. czas płynie nieziemsko szybko. w zeszły czwartek był punkt kulminacyjny i od tamtego czasu z każdym dniem jest nieco lepiej. Lu widząc że niektóre mniejsze rany zaczynają pokrywać się delikatną różową skórką przełamała się, walczy i stara się znosić dzielnie przewijanie. pielęgnacja przestaje wyglądać jak rzeźnia z żywym obiektem, coraz bardziej przebiega spokojnie, przynajmniej dopóki nie wezmę do ręki butelki z wodą utlenioną. jeden element nawet polubiła. delikatne ścieranie. ręka z racji gojenia się swędzi, więc to jedyna szansa na odrobinę czegoś na kształt drapania ;)

ponoć jeżeli wytworzy się nawet najdelikatniejsza skóra w ciagu dwóch tygodni, szanse, że blizny będą minimalne się znacznie zwiększają.
wczorajsza kontrola u chirurga również podsumowana została „wygląda świetnie, goi się bardzo dobrze” :)
powoli, od wczoraj, zaczynamy ćwiczyć zwichnięty nadgarstek i uwalniać młodą od gipsowej łupki w domu, co skutkuje co chwilę głośnym „ałaaaaa” i tłumaczeniem małej panikarze, że to co poczuła to nie pękła jej ręka tylko zapewne strupy i jak czuje, że coś wycieka to nie jest to krew, tylko płyn z ran.
ale najbardziej odpadłyśmy wczoraj rano jak dzieci sąsiadów wyszły na podwórko. zgadnijcie co :)
jeden z młodych miał na ręku gips.
zgadnijcie jak złamał rękę.
upadł na ognisko jak chodził po rancie. [dla ścisłości, wygaszonego]. 
ale jedno mi sie tylko nasuwa: moda jakaś do diabła czy co???? ;)
by Nikki
 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jak wzbudzić powszechne sąsiedzkie zainteresowanie?

25 maj

Zupełnie niechcący sciągnęłyśmy na siebie sąsiedzkie i nie tylko zainteresowanie objawiające się nagminnym wgapianiem sie w nasze okna, a konkretnie w nasz ogród zimowy :)

otóż ostatni weekend spędziłysmy na szkoleniu poza Wrocławiem i z racji zostawiania dziewczyn u babci w trudniejszych dla nich chwilach postanowiłysmy zaszaleć i wracając narobiłyśmy zaqkupów w sklepie zabawkowym :)
prócz małych skaczących zwierzaków, kredek do malowania twarzy i ostatniego hitu modowego wśród młodzieży młodszej, a mianowicie dziwacznych gumowych branzoletek kupiłyśmy PTAKA.

ale… ptak to wcale nie byle jaki bo na baterie i latający.

i tak oto niemal 30 centymetrowej średnicy tukan zawisnął na specjalnie dodanych do niego mechanizmach i zyłkach pod sufitem naszego ogrodu zimowego :)

ptaszysko lata w kółko, wydaje dźwieki jak mewa i robi dodatkowy wiaterek :)
Trole zachwycone, kot po pierwszym fochu i próbach unicestwienia stwora skapitulował i olewa, my cieszymy się z zabawki nie mniej niz dzieci, a sąsiedzi przerywaja wędrówki czy inne podwórkowe zajęcia i zastanawiaja sie kiedy nam ten papug wreszcie ucieknie bo okna pootwierane wszędzie :)

pozdrawiamy niemal letnio ze słonecznego Trolowiska w oczekiwaniu na znajomych ze świeżą dostawą młodziutkich ziemniaczków :)

by Jenn

PS. Trole zaczynaja czytanie bloga od końca i próbuja policzyc o której z nich jestnajwięcej notek ;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

gdybym tylko mogła owinąć cały świat miękką watą..

17 maj
w sobotę zasmakowałam koszmaru, jaki spędza sen z powiek każdemu rodzicowi, kiedy oddaje dziecko pod czyjąś opiekę.
rano Trole pojechały do ojca na weekend a my postanowiłyśmy się nieco odchamić i skorzystać z oferty Nocy Muzeów. po południu dzwoniłam do dziewczyn kontrolnie, ponieważ Lex ostatnio nie może złapać kontaktu z Lu. wszystko w najlepszym porządku, dzieci zadowolone, więc zagasiliśmy grilla i pojechaliśmy paczką zwiedzać.
pierwsze muzeum, narodowe. po pokonaniu problemów parkingowych i spacerze przez rzekę dotarłyśmy do drzwi i wtopiliśmy się w gwarny tłum. schody, drzwi wejściowe, stolik z ulotkami, schody i myśl „o, ktoś ma dzwonek w telefonie identyczny jak ja”. jednak czyjś dzwonek nie wibrowałby mi w spodniach.
później niewiele pamiętam, wyłącznie słowa: Lu, wypadek, ognisko i szpital, oraz ciemność w oczach połączone z paniką, że samochód zostawiłam w domu. bieg przez sale pełną drewnianych figur świętych i błaganie „pomóż” do przyjaciółki która nas przywiozła.
i jeszcze słowa Lu, kiedy zadzwoniłam do niej, że uda mi się być za parę minut „potrzebuję Cię, błagam przyjedź”…
wrogowi nie życzyłabym nigdy tego uczucia jakie rozdzierało mnie na strzępy, dopóki nie znalazłam jej i nie wtuliłam w ramiona z ulgą rejestrując wyłącznie obecność gipsu na ręce oraz zaschnięte na policzkach łzy.
cóż, wróciło ono kiedy przy zmianie opatrunku okazało się, że „parę malutkich kropeczek i może dwucentrymetrowy bąbelek” jak przedstawiał to Lex okazały się rozległymi, głębokimi oparzeniami przedramienia.
i wrogowi nie życzyłabym uczuć, które rozrywają serce, kiedy dziecko płacze bo ty musisz zdejmować skórę do żywej tkanki każdego dnia, z coraz większych powierzchni, planując na kilka miesięcy do przodu, co zrobić, by piękna dziewczyna nie miała w przyszłości oszpeconej ręki.
trudno to wyrazić. chyba nie potrafię. balansuję pomiędzy determinacją a płaczem, brak mi sił i optymizmu. wiem, że dzieci miewają wypadki, ale upadek z roweru to nie upadek z roweru w ognisko. jak mam je spuścić z oczu kolejny raz?
jedyna myśl, która w tym wszystkim pozwala mi się jakoś trzymać przewijając bandaże to „dzięki bogu zdążyła podeprzeć się ręką”…
Nikki z krainy bólu.
 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

no ja przepraszam!

03 maj

ja wiem, że jak myję okna to pada.

wiem, że nasz ogród zimowy to w diabły wielkie powierzchnie szkła.
do tego wyczyściłam i schowałam wczoraj buty narciarskie… 
ale nie sądziłam, że tym razem aż tak przegnę że 3 maja wywołam zadymkę śnieżną! ;)
cóż moi drodzy, mam złą wiadomość, zostały mi jeszcze 4 duże panele do umycia i okna w całm domu. odkopujcie skutery śnieżne :D
całe szczęście, że wczoraj zdążyłyśmy z Trolami odwiedzić wesołe miasteczko i koncert ich ukochanej Farny ;)
by Nikki
 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook