RSS
 

Archiwum - Luty, 2010

głaszczmy je często, bo tak szybko odchodzą…

19 lut

Metri, nasz króliczek z blogowego szablonu, odkicała za króliczą tęczę :(
była z nami 4 i pół roku, dołaczyła do naszej rodziny jeszcze w Gdańsku i przeszła z nami niejedno. przeprowadzki, imprezy, podróże po Polsce pociągami…
była ważnym członkiem naszego stada.
przeszła dwie, teoretycznie dla królików śmiertelne choroby z czego druga nawracała przez ostatnie półtorej roku, ale walczyła dzielnie o kolejne dni, miesiące a wręcz lata. ulubienica weterynarzy z którymi miała do czynienia. zwierzak o wielkiej woli życia, który nie poddawał się ani kiedy był cały w ranach i nie mógł jeść prawie nic, ani kiedy tygodniami dosłownie grzebałyśmy jej w czaszce patyczkami z dziwnymi specyfikami.
najchętniej uciekała po ogrodzie, przegryzała kable, i wysypywała trociny z klatki, by, przy okazji sprzątania pobawić się z nią dodatkowo.
a kiedy dziś wróciłyśmy z dziewczynakami od dentysty, po ich pierwszym w życiu leczeniu zębów, przybiegły powiedzieć, że Trunia nie rusza się pomimo głaskania.
z jednej strony już wielokrotnie zastanawiałyśmy się nad jej uśpieniem, gdy po raz kolejny przegrywałysmy z chorobą, a z drugiej, kiedy najpierw postanawialyśmy poczekać, by z jej ostatnich dni zrobić królicze niebo, Ona wracała do formy.
wolała szynkę od jabłek, kabanosy od marchewki i ser pleśniowy bardziej niz sałatę.
miała swoje fochy i sposoby by zmusić nas do uwagi, potrafiła pokazać radość i przywiązanie,
była z nami na dobre i złe.
nasza mała francuska miniaturka…

kicaj Skarbie po króliczym raju.

Twoja Rodzina.

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

białe szaleństwo i spotkania z drzewami ;)

09 lut

wczoraj Trole miały okazję poznać narciarska pasję mamusi, czyli jazdę poza trasami, po lasach :D
najpierw oczywiście mała rozgrzewka na stoku, parę tras, od lekkich i relaksacyjnych po te maksymalnie strome, a kiedy Jenn odłaczyła sie na chwilę, zeby kupić nowe rękawiczki, zatargałam młodzież tam, gdzie mnie tak wołało od momentu jak tylko je zobaczyłam dostępne… drzewa. między drzewa. tam, gdzie nie wejdzie ratrak, gdzie nie uświadczysz gładkiego i prostego stoku, gdzie nie wiesz, co Cię czeka za następnym pniem, następnym wyskokiem. gdzie zamiast wiatru smagaja Cię gałęzie.
i bingo :D
Trole, najpierw nieśmiało, ostrożnie, a później z każdym wjazdem z większą radochą zakochały się w tej odmianie szusowania :D
fakt, to był mały lasek przy stoku, co rusz trzeba było uciekać przed innymi ludźmi, ale przedsmak przygody im bardzo przypadł do gustu :)
ba, tak bardzo, że kiedy Li rozbestwiła sie z prędkością i „drzewo wyskoczyło jej na drogę”, to i tak nie wybiło jej to skutecznie jazdy laskiem z głowy ;) a spotkanie miała całkiem niezłe, drzewo, dziecko i obie narty leżały w promieniu dobrych dwóch metrów od siebie ;) [no, drzewo jeszcze stało], na szczęście dzieciątko całe, zdrowe i nie mające zamiaru rezygnować z dalszej nauki offroad-u ;)

szkoda tylko, że na stokach tylu ludzi patrzy wyłącznie na siebie. że wielcy snowboardziści potrafią spychać ze stoku małe dziecko i jeszcze mieć problem jak im się zwróci uwagę, siedzieć w wąskich przesmykach czy początkujacy zjeżdżać na krechę nie patrząc na to czy na ich drodze ktoś jedzie, zwłaszcza jak ten ktoś ma 120 cm wzrostu. obserwowałam wczoraj wiele szkółek narciarskich, gdzie instruktorzy „zapominali” przekazać uczniom podstawy etykiety na stoku i zasad bezpieczeństwa. wielu dorosłych, na sprzęcie z wypożyczalni bez pardonu pchający się innym pod nogi niszcząc dechy i rozpychając się łokciami. ludzi jadących za nami między drzewa bez zachowania odstępu i wpadajacych na innych z łaciną na ustach, tudzież facetów w każdym wieku bez krępacji sikajacych na przejazdach.

byłam dumna patrząc jak Trole, jakby nie było, dopiero pierwszy sezon na nartach uważają by nie spowodować kolizji, kulturalnie stoją w kolejce do wyciagu, zanim wjadą na trasę rozgladają się, uważają na tych ponizej, lub słabiej jeżdzących i jak potrzebują się zatrzymać, pilnują, by nie było to na trasie innych.

nasze małe narciarki :) nawet już pytały o ceny sprzętu [póki co maja swoje tylko kaski, goggle i ubrania, narty i buty wypożyczałyśmy] żeby mieć na co zbierać kieszonkowe :)

by Nikki
 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

ukarałyśmy dzieciaki ;)

01 lut

zimę taką jak ta w tej okolicy, to pamietamy generalnie z dzieciństwa. trzaskające mrozy, zaspy śniegu olbrzymie, codziennie świeża porcja białego puchu.
sanki, bałwany, wojny na śnieżki, budowanie fortec, jazda na wszystkim co wpadnie w ręce albo i bez tego, ślizganie na butach po zamarzniętych kałużach.

a dzisiejsze dzieciaki?

zaczęły się ferie, pogoda piekna, słońce świeci, śniegu w bród, stwierdziłyśmy Trolom, ze mają iść się pobawić na dworze, a one wielce… pokrzywdzone!
no wiecie co? dla nas krzywdą w dzieciństwie był zakaz wyjścia na dwór w taki dzień jak te, a teraz karą jest fakt, że trzeba się oderwać od pokoju, prezentów i całej reszty żeby porobić bałwana.

za stara chyba jestem na rozumienie takich zmian ;)

by Nikki

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook