RSS
 

Archiwum - Październik, 2009

chyba już za duże na mikołajowy mit? ;)

27 paź

Trole przy przygotowywaniu sobie kolacji wypracowały nowy system. Li szykuje jedzenia a Lu jej czyta ksiażki na głos. dzisiaj przerabiały jakiś rozdział z dylematami około świątecznymi. ponieważ nadeszła w czytaniu przerwa, na konsumpcję, wywiązała się luźna dyskusja..
- ciekawe jak wygląda rózga
- to chyba jakis patyk, tak to opisują, jak patyki
- wiesz, my to chyba dostaniemy w końcu te rózgę zamiast prezentów
- to może posprzątajmy w końcu?
- eeee… to na mikołaja, do mikołaja jeszcze cały miesiąc. poza tym, mama jak zawsze, wstawi się za nami u mikołaja, zobaczysz.
- ale właściwie ciekawe jak wygląda rózga?
- Lu! ja wolę dostawać prezenty niż rózgę!
- no ja też bym wolała prezenty, ale to byśmy musiały posprzątać!
- to wiesz co? ja będę sprzątać, Ty będziesz czytać, mama się za nami wstawi u mikołaja, a jak wygląda rózga zobaczymy w internecie!

kurczak, jak te dzieci rosną!

by Nikki

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

dzień dziecka utraconego…

15 paź

… co za kolejny komercyjny, sadystyczny, medialny BZDET!

pewnie spadną na mnie gromy, ale właśnie przed chwilą Jenn przyszła, i oświadczyła, że dziś jest „mój dzień”, tudzież dzień dla mnie i to wielokrotnie. dzień dziecka utraconego.
dlaczego dla mnie? ponieważ w drodze do moich upragnionych Trolin trzykrotnie straciłam ciąże…

powiem wprost. zagotowało się we mnie.
powód? prosty.
mam dwa dni w roku, kiedy o tym myślę. 1 czerwca i 1 listopada. i wystarczy.
to było lata temu. mam obchodzić z tej okazji osobny dzień? słuchać w tv i czytać w gazetach o tym, że do końca życia ma to we mnie tkwić?
życie toczy się dalej. nie chcę o tym pamietać! ich nie ma.
miałam szczęście nie poczuć ich ruchów pod sercem, miałam szczęście nie doczekać ktg, miałam szczęście nie likwidowania gotowych pokoików. moim zdaniem miałam szczęście większe od wielu kobiet, które tego doświadczyły.
szczęście w nieszczęściu.
a i tak zbierałam sie długo i boleśnie.
przeszło. zostało wspomnienie, świadomość i ściskające sie gardło, kiedy słyszę o podobnych sytuacjach, nostalgia, kiedy o tym myślę i niewiarygodna radość, kiedy patrzę na Troliny. wywalczone od Boga i natury, która chciała, by podzieliły los pozostałej trójki.
pozostała wściekłość na kobiety nie doceniające tego, że zaszły w ciażę, nie dbające o dzieci pod sercami.
i wystarczy.

zapomnienie jest błogosławieństwem. darem. czas leczy. i robienie z kobiecej traumy komerchy, wmawianie, że powinno sie obchodzic z tego tytułu specjalny dzień… budzi we mnie wściekłość, ból i odrazę.

żałoba to intymna sprawa. należy ją przejść i zakończyć, by żyć dalej jak najlepiej.
żałoba to nie towar, nie wymóg, nie święto.
komercjalizacja czegos takiego to bezczeszczenie.

i tylko czekać, by ten dzień podchwycili „obrońcy życia nienarodzonego” do swoich celów. ochyda.

piszę na szybko, pierwsze emocje. sama nie wiem dlaczego. chyba w proteście. przeciw rozdrapywaniu ran kobiet takich jak ja.

by Nikka

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook