RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2009

jesteś Magiczna…

29 sty

był ból, ale i spokojne oczekiwanie.
był mały prowincjonalny szpitalik.
była muzyka i taniec którymi się znieczulałam.
później była panika, bo postanowiłaś urodzić się w kosmicznym miejscu i pozycji zaskakując mamę i personel oczekujący Cię za conajmniej 3 godziny..
byłaś najpiękniejszym niemowlęciem na oddziale, a ja najbardziej szurniętą matką łamiacą wszystkie szitalne zasady, której jednak nikt nie przeszkadzał w jej koncepcjach widząc że najwidoczniej stanowimy świetnie się uzupełniającą parę.

jesteś.
piękna, inteligentna, wygadana, zaskarbiająca sobie wszystkich wokół.
kiedy się uśmiechasz, każdy mięknie, nawet, kiedy wie, że robisz to by go zmanipulować.
kiedy płaczesz, a nie zdaża się to często, wszyscy wokół panikują szukając plasterków z kubusiem.
kiedy krzyczysz, to oznacza, że należy się szybko wyewakuować
kiedy milczysz, opowiedzieć z daleka bajkę z Tobą w roli głównej.
kiedy przytulasz, wszystkie troski czy bolączki odchodzą w dal.

uzależniasz. jak narkotyk zwany Doskonałość i Szczęście

wiem, że osiagniesz w życiu wszystko, chociaż nie przyjdzie Ci to łatwo, ale wiem, ze jeśli czegoś zechcesz, to ambitnie znajdziesz sposób by to mieć.

jesteś niezwykła. jesteś magiczna. jesteś Moją Małą Li. Moją Małą Księżniczką.


Li, życzę Ci, by każdy dzień był dla Ciebie początkiem nowej fascynującej przygody, i by każdy następny był jeszcze lepszy od poprzedniego.

Twoja kochajaca Cię mama Nikki.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

brum brum ;)

28 sty

słynny ogólnoświatowy kryzys odbija się conieco i na nas. choćby zmiana zasad leasingowych w trakcie załatwiana ostatnich formalności, przez które od dłuższeeeego czasu czekamy na autko a zaliczka nie do wycofania
w każdym razie mieszkamy obecnie kawalątek poza miastem, i do najbliższego środka komunikacji miejskiej mamy 2 km spacerkiem. i o ile latem to była wielka przyjemność wędrować, to teraz zimą jest to „nieco upierdliwe”.

jednak jak sie nie ma co sie lubi to… dostaje sie głupawki ;)

i tak właśnie dziś pojechałyśmy do biura załatwić pare spraw a przy okazji zabrać do  domu to i owo.
wracając wysiadłśmy na osiedlu i objuczone wielką, wyładowaną torbą podróżną, torbą mniejszą z zakupami i reklamówką z prezentem dla Li, tak sobie dreptałyśmy i marzyłyśmy..

- heh, fajny mamy ten samochód..
- nooo.. super się do domu tak dojeżdża
- komfortowo
- tylko klimę przykręć
- nie da rady, bo sie zacięła
- to chociaż okna zamknijmy
- też się zacięły, cholerne automatyczne szyby

- ale za to jak mało pali! tylko trzy fajki w jedną stronę do samego centrum!
- nooo ekonomia przede wszystkim!
- i jak cicho jeździ!
- nooo, i bagażnik ma taki pojemny, tyle rzeczy sie mieści, i schowków tyle ile trzeba
- tylko mocy trochę traci taki obciążony

- i ma napęd na cztery nogi..yyy znaczy koła!
- no ba! w końcu to terenówka do tego, myślisz, że dostaniemy mandat jak tu na przełaj przez trawniki pojedziemy?
- zobaczymy, jedziemy!

- kurcze, lusterek brakuje
- a po co Ci lusterka przy takich przestrzennych szybach? włącznie z panoramicznym dachem!
- a racja, ale te szyby i klimę to trzeba naprawić, bo zamarzam
- nie marudź, terenowe kabrio ze oknowym dachem, full wypas w końcu! skręcamy do lasu. myslisz, że jakimś roomsterkiem czy innym merolem byś tu pojechała?
- no nie, to fakt, poczekaj, bo wpadamy w poślizg na lodzie!
- bo trzeba było zimówki założyć! a nie te całosezonowe!

- zaraz wywinę orła!
- uważaj! nie wiem jak z kontrolowanymi strefami zgniotu w tej wersji

- dasz poprowadzić?
- no masz… ej! poczekaj! nie rajduj tak! daj babie auto a wariat w nią włazi! brum brum brum, słyszysz? na wyższych obrotach słychać silnik! i patrz jak jedziesz, bo mi kałużami podwozie ochlapiesz!
- i tak jak znam życie ja bedę je myć.
- moje podwozie? ;>  a to chlap chlap ;)
- aaaa moment, bo jak wyrżnę to porysuję maskę! i boki, i błotnik, i szyby przednie mi pójdą..
- ooo wszystko tylko nie maska i zderzaki! to by była tragedia!

i tak w kółko przez dobre 20 minut zachwycałyśmy się jaką mamy fantastyczną wersję bryki Spacerowiec TDI 4×4 DeLux  :D

dobrze, że w taką pogodę nie chodzą tamtędy ludzie ;)

by Nikki

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

romantyzmowi mówimy stanowcze NIE!

25 sty

obudziłam się, przeciagnęłam i spojrzałam w stronę blondynki okupującej poduszkę obok.
mmm… apetyczna… ale coś mało towarzyska, taka nieruchoma, zagubiona w krainie Morfeusza.
pogłaskałam więc po twarzy. nawet się nie skrzywiła.
pocałowałam. w końcu w bajkach działało nawet na sen stuletni. cóż, albo za dużo bajek się naczytałam, albo ten przypadek jest raczej z gatunku opornych.
szturchnęłam raz, drugi..
oooo drgnęła. otworzyła jedno oko, drugie, przeciągnęła się i…

- zrooobisz śniadanie? – no ładnie babo, obudziłaś to to, żeby na powitanie od razu do garów cię zagoniła…
- nie
- no zróóóób… do łóóóżka.. – zajęczała przeciągając się w sposób, który każdego wzrokowca stawia z góry na przegranej pozycji.
- nie… chyba, że zrobisz tak jeszcze raz ;>
- po śniadaniu – rzuciła bezdyskusyjnie i naciągnęła kołdrę po czubek głowy. ehhh… kobiety…

poczłapałam więc do kuchni zmontować żarełko. w końcu kobietę trzeba rozpieszczać, podać czasami śniadanie do łóżka, kwiatek jakiś.. o nie. nie zapędzaj sie Nikki, bo ci się kobieta rozbestwi. śniadanie ok, ale jak jej sie kwiatków zechce, to wystawisz do ogródka. niech sobie stokrotek na trawniku poszuka. taaak. zdecydowanie. poza tym, jak ją wyniesiesz i położysz na środku trawy do tego szukania tak jak jest, to od razu się obudzi uciekając nago sąsiadom z widoku ;)

z myślami zaprzątnietymi niecnymi planami powędrowałam do sypialni
przeklęte krzesło! wyskoczyło mi podstępnie wprost pod nogi! głowę bym dała, że tam wcześniej nie stało! złośliwy mebel! i jeszcze między palce trafił! ałaaaa! konstelację nową jakąś odkryłam, a nawet półtora.

- sierota! złamałaś coś? – rzuciła Jenn próbując nie udławić sie ze śmiechu.
- nie, złego licho nie bierze, zaraz mi przejdzie – cholerka, nie przechodzi jakoś, może sobie wmówię i przestanie? nie boli, nie boli, nieboli, nieboli, nieboliniebolinieboli… cholerka! boli jak diabli! i tak jakoś chyba mi stopa nabrała dysproporcji w stosunku do drugiej… eee… stopy przecież nigdy nie są równe! ale tak nierówne to chyba być nie powinny..

na pogotowiu po dłuższym czekaniu [niedziela] dostałam pojazd czterokołowy i zrobili mi portfolio śródstopia.
na białego kozaczka, z racji, że są już niemodne i sezon letni jeszcze trwał, zaprotestowałam, obiecując grzecznie leżakować w domu parę tygodni.

no dobra, z leżeniem skłamałam na pogotowiu, ale naprawdę byłam grzeczna! ;)
wymaczałam regularnie nóżkę siedząc z sąsiadami w basenie, dbałam o wystarczające ilości witaminy B, pochowałam buty na obcasie [i tak mi stopa do nich nie wchodziła], niestabilne sandałki [uwierały akurat w miejscu złamania], a dla wsparcia moralnego, i nie tylko, zaprzyjaźniłam sie z dwoma laskami [kulami] ;) hehe, harem niemal ;)

i co najważniejsze: wyciągnęłam wnioski:
 NIGDY NIE PODAWAJ KOBIECIE ŚNIADANIA DO ŁÓŻKA JEŚLI CI ZDROWIE MIŁE ;)

by Nikki

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

każde pokolenie ma własny czas

24 sty

- jesteście podłe! – wykrzyczała Lu na powitanie z okazji zakończenia kolejnego dnia edukacji [skąd u diabła to nasze dziecko bierze tak wysublimowane słownictwo w wieku lat ośmiu? czyżby naszłości po lekturze B. Jones?]
- podłe? dlaczego Kochanie? – spytałyśmy słodko
- bo przez was cała klasa się ze mnie śmiała! rozumiecie to? ca-ła klasa! – i zaczęła, ze łzami popartymi dramatycznym szlochem, przeciskać się łokciami w stronę drzwi.

popatrzyłyśmy na siebie pytająco próbując odgadnąć czym to ściagnęłysmy na siebie takie gromy i ciężką artylerię, ale zachowując zasadę „nie oceniaj po wyrywkowych stwierdzeniach, bez podania faktów” postanowiłyśmy zmusić dziecię do rozwinięcia wątku. 

- hola hola lala! stop natychmiast!
- co? – odwarknął nam słodki aniołek z miną Dajcie Mi Kałasza  
- a dlaczego sie śmiali? – z pewną obawą oczekiwałyśmy relacji z miażdżenia delikatnej psychiki dziecka przez brutalne i bezlitosne stado młodocianych sępów wyposażonych w cały arsenał argumentów rodem z ambony i szykując się na poważną rozmowę. i faktycznie, nie pomyliłyśmy się… prawie…

- śmiali się ze mnie! cały dzień! i w świetlicy, i w klasie, i na przerwach! i to wasza wina!!!
- Młoda, ale konkrety!
- bo nie powiedziałyście mi co do dżinksy!!!
- winksy? jinksy? tinksy? cooo???? „dżinks”? chyba znam takiego kota. o kota chodziło?
- dżinksy! dżin-ksy!! byłam pośmiewiskiem całej klasy! i świetlicy! zmarnowałyście mi życieeee!!!

tutaj osłupiałyśmy kompletnie..

korzystając z naszego osłupienia, kiedy próbowałyśmy dojść, jaki to kosmiczny język Trol nam serwuje, Lu cisnęła ostentacyjnie tornister w przedpokoju, po czym zniknęła , trzaskając drzwiami, w swoim królestwie.

posądzona o zaniedbania rodzicielskie czym prędzej popędziłam do komputera znaleźć, czym to nas Wściekła Młodzież zagięła.
za chwilę mogłam już [google to potęga :D] pochwalić się nowo zdobytą wiedzą.

-Jenn! – zawołałam do mojej kobietki kręcącej się się w czeluściach domu – dżinksy to po prostu spodnie rybaczki z falbanką!

spodnie których dziecię ma pół szafy, a które zniszczyły dziecku życie i pozycję społeczną w placówce dominującej jej czas i poglądy ostatnio… i do tego Matki Ciemna Masa z tak poważnymi brakami w dziedzinach niezbędnych do normalnego funkcjonowania ośmiolatki…. masakra modą jednym słowem ;)

i co począć? chcąc zapewnić dziecku regularny kontakt z pojeciami o których nie mamy pojęcia, pierwsze kroki skierowałyśmy w stronę prasy i netu, i po poszukiwaniach… uznałyśmy swoją sromotną klęskę… albo po otwarciu wymagane był cofnięcie się do etapu kolorowanek, albo przejście do świata randek, seksu i ciąży przez pocałunek u trzynastolatek…
 
tak więc Drodzy Wydawcy, istnieje poważna dziura w rynku i zapotrzebowanie [napewno u nas, ale założę się że nie tylko] na pisemka traktujące o szkole, ciuchach, muzyce, filmie i zasadach zachowań w grupie wiekowej 8-12.. PILNE! będziemy pierwszym prenumeratorem!

by Nikki Wapniak ;)

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

mamo! jestem lesbijką!

23 sty

stałam sobie dnia pewnego, karmiłam raka nikotyną i obgadywałam przez telefon ze znajomą Bardzo Ważne Sprawy Życiowe sącząc z kubka „21 powodów, dla których piwo jest lepsze od kobiety” energetyczną herbatkę przed wieczornym, trzygodzinnym rytuałem zaganiania Troli spać, aż tu nagle w drzwiach pojawiły się wielkie niebieskie oczy i głosem Małego Radosnego Kolumba zaszczebiotały:

- mamo, gej, no wiesz, to pan co kocha pana, a kobieta co kobietę to nie gejka tylko…?
- lesbijka.
- aaa tak, racja. lesbijka. mamo! JESTEM LESBIJKĄ!!! – nooo tu to chyba oczy miałam nawet większe niż Lu ;)
- nie dziecko drogie, jesteś heteroseksualna – oświadczyłam jeszcze spokojnym, acz Wiedzącym Lepiej Z Racji Wieku i Lodowatym tonem i zamknęłam niedoszłej homicznej drzwi przed nosem, ale zanim zdążyłam paść ze śmiechu znów otworzyły się z impetem.
- ale mamooo! jak to nie? jestem lesbijką! Zetka Iksińska!!! nie kumasz? Zet-ka Iksińska! – tym razem Lu przybrała ton i decybele Co Ty Tam Wiesz Stara Kobieto.

starając się nie zwracać uwagi na radosny rechot słuchawki wskazujacy na to, że właśnie zostałam z problemem niespodziewanego out commingu ośmiolatki bez wsparcia, przybrałam minę dyktatora.

- dziecko drogie. po pierwsze, za młoda jesteś. po drugie, prowadzasz sie z chłopakami i noszą Ci tornister. po trzecie Zetka Iksińska to Twoja przyjaciółka bez kontekstów innych. po czwarte jesteś he-te-ro i kropka. a po piąte, nawet gdyby, to określisz to sobie jak Ci cycki urosną, czyli w wieku lat około siedemnastu. a po szóste ja tu palę, więc wyjdź proszę! później pogadamy! – ponownie pociagnęłam za klamkę nie zwracajac uwagi na żałosne „aleeee maaaamooo” z drugiej strony i wróciłam do słuchawki, w której słychać było próby dławienia śmiechu by sprostać powadze sytuacji, gdybym potrzebowała moralnego wsparcia.

- słyszałaś? smarkula jedna wymyśliła sobie że jest lesbijką! co to się dzieje z tym światem! – wydusiłam z siebie siedząc ze śmiechu na podłodze – teraz to na bank nas zjedzą, że lesby wychowuja lesby a homoseksualizm jest nabyty!
- a może jednak jest? – teraz to dopiero Pani Pedagog Od Trudnych Dzieci zaczęła mieć ubaw na całego.
- zwariowałaś? a nawet gdyby, to kto jak kto, ale Lu jest najbardziej heteroseksualną istotą jaką znam, w dodatku po kilku już histeriach, ze chłopak ją rzucił albo zdradza bo jadł śniadanie z inną!
- nooo to fakt. ale też dobrze, że nie poszła z tym na zewnątrz tylko do Ciebie, bo ludzie różnie pod czapkami mają.

podyskutowałyśmy jeszcze chwilę o tym i o jej Ważnych Sprawach Życiowych, a jak wróciłam to Trole radośnie spały. pięknie. akurat dzisiaj im się na odmianę zebrało.
pozostawiłam więc na dany moment temat otwartym i sprawa wyjaśniła sie niespodziewanie parę dni później, kiedy to Lu znów poinformowała nas o swoich Przemyśleniach Rangi Wyższej:

- mamo! wiesz co, pamietam jak tato odchodził!
- naprawdę Słoneczko? a jak to było?
- siedziałyśmi z Li na górze, w pokoju telewizyjnym i jadłyśmy butelki, wy sie kłóciliście i w końcu on wyszedł trzaskając drzwiami. byłam malutka, ale pamiętam to dokładnie!

hmmm… starosć nie radość, chyba pora na środki z lecytyną, bo pamietałam to zgoła inaczej, ale od słowa do słowa i wyszło na to, że..
Mały Szkolny Świat to istna dżungla, gdzie albo pożresz, albo zostaniesz pożarty, a hitami ostatnich tygodni plasującymi się najwyżej w rankingu popularnosci są… tadaaam!  Blizny Życiowe Kontra Sielanki Domowe.
 i skoro nie pozwoliłam Lu być Szczęśliwą Lesbijką, postanowiła zostać Dzieckiem Po Traumie Rozwodu Rodziców.

boszzz… co to się dzieje z tym światem…. ;)

by Nikki, a jednak koniec końców matka heteroseksualnego dziecka bez traumy porozwodowej ;)

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

podsumowanie :)

23 sty

konkurs rozstrzygnięty :)
zajęłyśmy 23 miejsce na ponad półtora tysiąca blogów w naszej kategrii. dziękujemy Wam z całego serca :)

ale najważniejsze, jak o sercu mowa:

według ostrożnych szacunków i komisyjnego, kilkakrotnego podliczenia głosów, a właściwie sygnałów które od Was dostałyśmy zwrotnie, że oddaliście głosy i w jakiej ilości, wyszła nam liczba….

[uwaga werble ;)]

178 głosów!!!
co oznacza, że

wspólnymi siłami, Waszym sercem i zaangażowaniem, uzbieraliśmy na turnusy dla dzieci


minimum 178 zł !!!!



po odliczeniu 22 groszy podatku.
dlaczego minimum? bo wciąż jeszcze dostajemy sygnały od osób, które wysłały sms-y ale nie poinformowały nas o tym wcześniej, i możliwe, że z Waszych [z tego co wiemy] tłumnie agitowanych znajomych, tez ktoś wysłał :)

a dlaczego wyniki szacunkowe? ponieważ redakcja konkursu nie odpowiedziała nam niestety jaki wynik był dokładnie. cóż. trudno. nie cyfry ważne, tylko serce, i to, że tak wiele osób wysłało ze swoich komórek te małe promyki dobroci :)

jesteście NiE-SA-MO-WI-CI!! :)

cieszę sie, że jesteście :)
to co, powtórka za rok ?:)

by Nikki

ponieważ dalej zgłszacie głosy, będę tu modyfikować a ddoliczycie sobie sami, ok? ;) [coby nie było podejrzeń o machlojki ;)]

wynik plus:  2
 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

podziekowania za pomoc przy blogu :)

20 sty

dziękuję bardzo bardzo za pomoc pewnemu Piotrowi, co to od trzech godzin bohatersko męczy się ze mną i naszym szabonem :)

Nikki Psujka :)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

pamiętam…

20 sty

patrząc jak nasz blog idzie do góry, czytając tutaj, na poczcie, n-k i gg kolejne sygnały, ze wysyłacie swoje głosy, widzę, że faktycznie nasze pisanie ma sens :)
cieszy i osładza nam to tęsknotę za naszymi dziećmi, i daje świadomość, ze nasz blog przyczynia sie do czegoś dobrego :) nawet te kilkadziesiąt złotych będzie wspólnym, naszym i Waszym wkładem w turnusy dla dzieciaczków :)
zrobimy z tego coroczną tradycję zbiórki :)

a dlaczego piszę o zbiórce nie o konkursie? cóż, zdaję sobie sprawę, ze nasz blog jest niszowy, bywa kontrowersyjny, jak my same, a jest w sieci i bierze wiele innych świetnie pisanych i fantastycznych pamietników ;)
ale zabawa sympatyczna :)

pozdrawiam wszystkich :) tych co nas już wsparli [a mamy sygnały, ze molestują też znajomych ;)] i tych, którzy jeszcze się nie zdecydowali.
a co do wyników, to właśnie dostrzegłam swoje zacienienie umysłu ;)
wyniki nie dziś, tylko pojutrze! wiec jeszcze mamy dwa dni czasu :)

a kiedy tak o tym myślę, piszę, przypomina mi się moja osobista walka o Li.
Li była pięknym dzieckiem kiedy sie urodziła. miała skośne oczy, buźkę aniołka i spała mi godzinami w „kołysce” splecionych po turecku nóg. aż do piątego tygodnia życia, kiedy zaczęły sie problemy. pamiętam jak zostałyśmy wysłane na  konsultację  neurologiczną do „Promyka” i do dziś zaciska mi sie gardło na wspomnienie lekarki i jej słów, które w mojej zapatrzonej w dzieciatko głowie brzmiały jak wyrok. cóż. były powiedziane jak wyrok. „istnieją duze szanse, ze bedzie inteligentną pół roślinką”. porażenie mięśniowo-nerwowe.
podobno lekarze tak robią. mówią ostrzej, by nie robić nadziei, by nie było rozczarowanych rodziców, jeżeli terapia nie przyniesie efektów.
nam sie udało. miałam czas, pieniądze, możliwości i siły by jeździć do ośrodka co dwa dni, by całe dnie spędzać na masowaniu i ćwiczeniu z dzieckiem, na to, by przez rok nie przejmować sie rachunkami, pracą i innymi rzeczami poza spedzaniem czasu z dziećmi. ba! żeby Lu nie odczuła braku zabawy kiedy spedzałam godziny ćwicząc z małą, wynajełam opiekunkę!
i wiem, ze miałysmy wielkie szczęście. Lu przeszła ten okres znośnie, Li dogoniła rozwojem fizycznym inne dzieci.
ale inni tego nie mają. rodziców nie stać na prywatne wsparcie rehabilitanta, zamiast być z dzieckiem 24h  na dobę muszą pracować i walczyć o każdy grosz. dzieci mają porażenia [jak chocby właśnie mózgowe], z których nie da rady wyjść. słowa lekarzy okazują się nie do odwołania.
znamy takich rodziców. nawet taką les-matkę, którą tu serdecznie pozdrawiamy.

i dlatego ta edycja konkursu jest mi bliska i szczególnie sie w nia zaangażowałam. nawet Trole udostępniły swoje komórki by wysłać sms-y.

i kończę na dziś, bo rozkleiłam się przez te wspomnienia i na myśl, o by było gdybyśmy nie miały tyle szczęścia.
kurcze, dobre anioły nad nami czuwają. oby czuwały dalej i nad jak najwiekszą liczbą dzieci tego świata…

by Nikki

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

wyślij koda, czeka nagroda ;)

18 sty

bierzemy udział w konkursie na bloga roku w kategorii : ja i moje życie.

koszt sms-a to 1,22zł i dochód z nich jest przeznaczony na opłacenie turnusów rehabilitacyjnych dla dzieci z porażeniem mózgowym.


dlaczego bierzemy udział?
a dlaczego nie? :)
bloga mamy? mamy. są ludzie którzy go lubią lub odnajdują w nim coś fajnego dla siebie? są. [podobno ;)]
wygrać można jakieś fajne drobiazgi. bo na główną nagrodę nie liczymy, wiemy, że jest wiele fantastyczych blogów którym do pięt nie dosięgamy ;) ale jeszcze trzy dni [do godz. 12:00, 22 stycznia] trwa głosowanie, i głosując możecie zrobić coś miłego, coś pożytecznego i wygrać aparat cyfrowy zarazem :)

więc jeżeli masz telefon komórkowy i lubisz za niewielką kasę sprawiać przyjemność i wspomagać akcje charytatywne zarazem, wyślij „esemeska” :)

kod: [wykasowano, bo juz nieaktualne :)]
KAŻDY gos mile widziany [jeden z jednego telefonu tylko być może]


pozdrawiamy blogowo :)
Szurnieta Les-rodzinka

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

za stara jestem, tracę poczucie humoru ;)

17 sty

babcia zapukała w okno, Trole urządziły standartową bieganinę, po czym nastąpiło zwyczajowe przekazanie nam ‚łapówki” w postaci bigosu i sztucznych kwiatków do moich przydasi, młode zamontowały se w fotelikach, pomachały przez szybkę, i odjechały w śnieżną dal.
ferie oficjalnie ogłoszono a w domu nastała cisza..

pierwszy dzień spędziłyśmy na korzystaniu z wolnej chatki, oglądaniu filmów i jedzeniu w łóżku ;) słodka wolności :D

wieczorem zadzwoniłam do nich powiedzieć ‚dobranoc’..
- wiesz – powiedziałam – dopiero co wyjechałyście a ja już sie stęskniłam..
- a ja nie – zaszczebiotała Lu do słuchawki..

kurcze, to był z leksza cios w żołądek. nie tęskni? kurka malowana! za matką się tęskni! to ustawowy obowiązek dziecka! a jak się nie tęskni to sie matkę okłamuje! tak! zdecydowanie w tym temacie chciałabym być chociażby okłamywana! na własnym łonie wychowałam, żeby teraz usłyszeć że…
nie, spokojnie, może sie przesłyszałam? może odpowiadała babci na jakieś pytanie w stylu czy chce torta czekoladowego? boszzz… co ja bredzę! na torta czekoladowego przecież nigdy by nie powiedziała ‚nie’..

- nie tęsknisz? – wydukałam żałośnie.. cholerna pępowina.. mam nadzieje, że nie zabrzmiało to tak żałośnie jak mi sie wydawało..
- mama! powiedziałam ‚nie tęsknię’ ale to nie tak, że nie tęsknię, powiedziałam tak, mimo, że tak nie myślę! – hmmm… czyżbym panikowała na głos i dziecię teraz będzie plątać się w sieci kłamstw, żeby wyrodną uzależnioną od siebie rodzicielkę zadowolić? – mamo! hej mamaaa! jesteś tam? słuchasz mnie? JA  ŻAR-TO-WA-ŁAM!!!!! :D

i w ten oto sposób Lu zaczęła wkręcać naiwną materke bawiac sie przy tym przednie ;)

a ja tęęęęsknię! tęsknię, tęsknię i już, kropka, koniec!
za tymi jej, dotąd nietrafianymi, a jak okazuje się, coraz lepszymi żartami też! ;P

by wkręcona Nikki ;)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook