RSS
 

Archiwum - Luty, 2008

nasza mała, wzorowa, wrażliwa Lu :)

18 lut

Lu:
„miałam dzisiaj straszny sen.. że Ty i mama spadłyście w taką wielką, głęboką i czarną dziurę pełną węży, kości, kościotrupów..”

nie, nie wiedzą jeszcze o niczym..
teoretycznie w błogiej nieświadomości bawią się u babci czekając na koniec ferii i powrót do domu.
nie wiemy jak im to powiedzieć, bo tym razem to nie jest zwykła przeprowadzka. tym razem opuszczają o wiele więcej.
jeszcze parę dni. wtedy przyjdzie dzień powrotu i czeka nas z naszymi skarbami poważna rozmowa.

dzisiaj byłyśmy odebrać papiery w szkole Lu i sekretarka podeszła ze zrozumieniem do tego, że nie wiemy, gdzie pójdą dzieci dalej, ale czeka na telefon z adresem szkoły jak tylko gdzieś coś znajdziemy.
za to dostałyśmy akrusz ocen Lu..
same najwyższe noty, pierwsze miejsce w czytaniu [67 słów na minutę] i pisemne gratulacje za postawę ucznia!! :)
jesteśmy z niej taaaakie dumne!!
aha, i wychowawczyni kazała przekazać, że protestuje ;) że nie odda takiego ucznia ;)

no cóż. życie składa sie z chwil, i najważniejsze, by bilans tych smutnych i tych szczęśliwych wychodził conajmniej na zero ;)
a ponieważ nasze Trole starają się nam tych drugich dostarczyć maximum, więc jest super :)

wielkie pakowanie, wielkie odliczanie, wkrótce nowy [który to już? ;)] start :)

by Nikki

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cały świat w kilku pudłach

15 lut

Może nie w kilku, kilkudziesięciu….
dużo tego.. nasze lato w cieniu drzew, w ciszy, śpiewie ptaków, w chłodnej wodzie Trolowego baseniku na tarasie…
w oczach wiewiórek skaczących po drzewach i zbierających orzechy z parkingu przed domem… w zapachu…

nie umiem, chyba nie potrafie.. nie tym razem… tym razem to nie było planowane..
zaskoczenie potrafi zabijać.. boli…
każde pudło tym razem jest trzy razy cięższe niż poprzednio..

Trole maja tu przyjaciół, Li swojego księcia dla którego chciała się nauczyc gotować miłosne potrawy… swoja przyjaciółkę..
Lu znów jest liderem w klasie, każdy Ją zna i uwielbia, najmłodszy czytelnik biblioteki…
.. jak Im powiedziec, że KONIEC…? że znów trzeba wszystko budować od nowa? że nasze życie jest jak domek z kart? że żyjemy jak cyganie? każdy rok w innym miejscu… Li chciała byc cyrkowcem.. pewnie na zawsze wybijemy Jej to z głowy….

nie mam natchnienia by to wszystko zwijać, układać, pakować…

jesli wali sie wszystko, to wszystko..

nasza kochana króliczka [modelka blogowego szablonu] jest chora.. jakiś guz/rak.. nie wiem… wiem, że cierpi, a my nie możemy jej pomóc…

próbuję sie nie popłakać… ciężko…

czekam na jutro, w końcu „..każdy dzień niesie nowe życie…”

by Jenn

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

dedykowane.

12 lut

bywają w życiu takie okresy, ze coś sie wali..
a jak jedno, to zaraz drugie.. i trzecie.. i dziesiąte..
bywa tak, że w życiu nagle marzenia zostają przez kogoś z zewnątrz wyrwane z kart naszego życia brutalnie i bez pardonu, a najbardziej boli, gdy to osoba która zobligowana jest do spogladania za Twoje plecy czy nikt sie tam nie czai, wbija w nie nóż..

wtedy każdy z nas reaguje inaczej. jeden płacze, drugi pęka, trzeci hardzieje, czwarty jeszcze cos innego..
ja jestem pomieszaniem dwóch grup.
jeśli to coś dotyczy wyłącznie mnie, twardnieję, podnoszę wysoko głowę i analizuję jak szachista jaki ruch wykonać.
jeżeli dotyczy mojej rodziny, w szczególności Troli, potrzebuję nieco czasu, zanim wejdę w tryb wykalkulowanego wychodzenia z potrzasku, i w zależności od sytuacji wpadam w szał niszcząc wszystko, co staje na drodze do ich komfortu, albo wpadam w panikę, kiedy widzę, że to nic nie da.

niedzielny wieczór przepłakałam..
dawno tak nie płakałam..

CHCIWOŚĆ I KRÓTKOWZROCZNOŚĆ osoby, której powinno, przynajmniej w jakimś stopniu, na nich zależeć, zniszczyła ich mały, poukładany świat..
pozbawiła ich tego, co misternie budowały od nowa ostatnie miesiące i tego, co miało być ich zabezpieczeniem i przyszłością. ich świata z ostatnich miesiecy w ukochanym miejscu, ich domu.

Lex, jesteś szumowiną jakich mało.
mówię ci to pierwszy raz publicznie wprost.
wiem, ze cię to nie ruszy, uciszysz swoje sumienie przywożąc im kolejne jajka niespodzianki czy zabierajac do kina i wkładajac głodne kawałki co jest dla ich dobra i jak jest wspaniale, ale powiem ci jedno.. One same pewnego dnia oddadzą ci każdą krzywdę jaką im wyrządziłeś a Bóg zabierze ci każdą złotówkę, jaką na ich krzywdzie zarobiłeś.

a wtedy złamię swoje zasady i splunę ci pod nogi słowami: zasłużyłeś. bo dziecko to istota święta, a twoim obowiązkiem jest o nie dbać a nie odbierać im ich świat, ich poczucie bezpieczeństwa, ich przyjaciół i ich należne im życie na poziomie choćby w ułamku takim, na jakim żyjesz ty.

i uwierz, tym razem twoje działania nie pozostaną bez szram na moim podejściu do ciebie.
bo kiedy mój krzyk zamilknie, zamilkną też jakiekolwiek słowa, którymi napychałam dzieciom głowy, by utrzymać je w micie „cudownego tatusia, bohatera, czasem po prostu zapracowanego, który jednak sie w końcu pojawi, wszystko wyjaśni w logiczny sposób i będzie się starał najlepiej jak potrafi”.

Nikka

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook