RSS
 

Archiwum - Październik, 2007

Ciocia jako półprodukt ;)

12 paź

ostatnio zaczynamy się bawić scrapbookiem, wiec w naszym domu zagościły pudełka do których wrzucamy wszystko „bo się jeszcze przyda”, żeby wykorzystać to w pracach.
takie „niepotrzebne-potrzebne” rzeczy nazywamy sobie żartobliwie „Przydasie”.. Trole oczywiście aktywnie w Przydasiach grzebią, dokładają i biorą aktywny udział w ich gromadzeniu..

dziewczyny wczoraj bawiąc się z Jenn zaczęły, ciągnąc ją za ręce, biegać w kosmicznych, często przeciwnych kierunkach.
ponieważ widziałam, że zaczyna ją ta zabawa boleć, zażartowałam:

- dziewczynki! nie rozrywajcie Cioci, bo się nam jeszcze przyda.

na co Li z szerokim uśmiechem..

- do przydasiów??
:) by Nikki

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

sposób na samotność ;)

10 paź

Li dziś ma dzień małpowania Lu :)
więc chodzi za nią i powtarza wszelkie jej czynności, co Lu oczywiście wkurza.
no więc łażą, kłócą sie, biją i za diabła nie chcą nic robić razem.

w końcu Lu po raz kolejny uderza w lament „ja nie chce żeby robiła to co ja! nie chcę na nią nawet patrzeć! nie chce żeby mnie małpowała! chcę pobyć saaamaaa bo ona mnie wkurza sama swoją obecnością!”

no więc nie mogąc ich od godziny pogodzić rzuciłam tekstem:
-Kochanie, jak chcesz pobyć sama, to masz 160 metrów domu do dyspozycji, znajdź miejsce, gdzie Li nie będzie Cię męczyć.

no i znalazła ;)
zamknęła się na godzinę w ubikacji ;)

no nic, może po takiej „izolacji od siebie” zaczną w końcu współpracować bo mamy dzisiaj do wycięcia jeszcze mnóstwo motywów do robienia kartek, a wolałabym, żeby nie zaczęły się tłuc po głowach wycinaczami do papieru ;)

by Nikki

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

funkcjonalność kontra estetyka

09 paź

Lu ma w piątek pasowanie na ucznia..
poważna rzecz :)
nasze Skarbię będzie miało w końcu legitymację ze zdjęciem i będzie dumnym pierwszakiem :)
z tej okazji postanowiłyśmy znaleźć dla niej w końcu godne jej biurko.

tak więc siedzę i szukam w necie, przeglądam i.. i nie ma nic ładnego, a jak jest, to kosztuje od 1200 zł wzwyż.. :(
a czas goni.

żałuję w takich momentach, że nie mam własnego warsztatu a mój ojciec zamknął swoją stolarnię, bo bym je jej po prostu zrobiła.
takie najpiękniejsze biurko z jej marzeń.
a tak? a tak pewnie stanie na zwykłym białym biureczku, które w ramach „zabaw kreatywnych” wspólnie pomalujemy w kwiatki i ciapki ;)

oj, chyba mam dzisiaj zły dzień..
idę dać zrobić z siebie trampolinę dla młodych ;)

by Nikki

dopisek:
osobiście podoba nam sie takie:
57c9d8466b57b47eec8b9596b6ea074f.jpg&max
Lu zakochała się w nim jak tylko je zobaczyła, no ale cóż.. wybór dokonany, zobaczymy co da sie podobnego zrobić z tego co kupimy ;)

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Panie, chroń nas przed takimi „poetami” ;)

07 paź

przeglądałam dzisiaj w necie conieco, gdzie tez adres naszego bloga się ostatnio pojawiał, bo dziwne wejścia mi statystyk pokazywał i znalazłam jedno forum, na którym dość dawno się wpisywałam, a w swojej stopce znalazłam wierszyk [boszzz... co za wierszokleta mi się wtedy włączył? ;)] :

w Trolowisku miłość hula..
Lu piłeczkę Satien kula..
Li rysuje coś na ścianie..
Jenn mi zerka poprzez ramię..
uśmiech – wszystkich stała mina..
bardzo fajna to RODZINA :)

hehehe, w ten oto sposób zafundowałam sobie porcję zdrowego śmiechu ;)

by Nikki.

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Pamietasz, była jesień…” :)

02 paź

Li od dawna powtarza, że chce być:

- podróżniczką
- pilotem
- i perfekcyjną Panią domu :)

i stąd powstały dzisiaj konspiracyjnie ukrywane przede mną te dwie oto korony dla Perfekcyjnych Pań domu.

dziś wieczorem będzie koronacja, bo po robieniu od wczoraj plakatu jesiennego [wczoraj malowałyśmy drzewo, dziś dojdą przyklejone liście zbierane przez Li sukcesywnie codziennie na podwórku], to i będzie co sprzątać do perfekcji :)

darmowy hosting obrazków

a że Li nie może sie uparcie pogodzić z uciekającym latem, to zamiast witać jesień my dziś bez pardonu wycinałyśmy i wyklejałyśmy słoneczko i kwiatki w barwach iście letnich :)
a teraz wiszą na ścianie ;)

darmowy hosting obrazków

śliczne, prawda??

zdolna bestia :)

i o ile pomysł kwiatków i wykonanie było wspólne, to korony mała podróżniczka perfekcyjna Pani domu, zrobiła sama z własnej inwencji twórczej :D

pozdrawiam

Jenn

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Debata Kaczyński vs. Kwaśniewski

01 paź

właśnie od ponad pół godziny oglądam debatę na TVN24 i szczerze mówiąc niewiele z niej rozumiem..

jeden jedzie po drugim, wyciągają wzajemnie brudy, każdy ma swoje zdanie o tych samych tematach, jak sie okazuje, każdy z nich ma też inną wizje tego co było i tego co jest…

sądziłam, że ta debata pomoże mi troszeczkę zrozumieć ten cały bałagan i podjąć decyzje co do głosowania..

jak na razie nadal nic nie rozumiem…

a pozatym..

dlaczego Kaczyński Jarek a nie Leszek??

sądziłam, że to debata były prezydent kontra obecny prezydent..

Jenn

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

moje trzy grosze i List Otwarty

01 paź

moje ogólne przemyślenia które wysłałam też na stronę SN, ale w związku z tym, że pewnie nie opublikują ;) wstawiam tutaj:

Oglądając program, jako matka, patrzyłam początkowo wyłącznie na to, jak ślicznie wyglądały w nim nasze dzieci, jakie są słodkie, nawet kiedy Liwi krzyczy czy trzaska drzwiami, jak rezolutnie się wypowiadają.

Później uderzyło mnie to, że to co widzę, nijak nie pasuje mi do naszego domu, że ani razu nie zobaczyłam przytulających się do nas dzieci, tego jak im czytam i dyskutujemy wieczorem, że nie ma ani chwili z tego jak odpowiadamy na mnóstwo ich zakręconych pytań [fakt, ze czasami przez ramię, ale który rodzic zawsze i wszystko co by nie robił jest w stanie przerwać?], za to zobaczyłam pozbierane z całego pierwszego tygodnia sceny, kiedy padało hasło „możecie teraz sobie popracować godzinę skoro tak bardzo musicie to robić” więc próbowałyśmy pracować.. tak to już jest w rodzinach gdzie rodzice pracują w domu i w dodatku nie mają wypłaty a wynagrodzenie wyłącznie za wykonaną pracę.
Zobaczyłam same końcówki problemów w których po długim proszeniu cierpliwość i nerwy puszczały, a jakoś początki i powody „zagubiły się w akcji”, nie usłyszałam ani jednej swojej z córkami normalnej rozmowy, za to WSZYSTKIE z całości realizacji programu, co do jednej, sceny kiedy podnosiłam głos.

A kiedy zobaczyłam filmy z „testu”, to mi całkiem ręce opadły.
Tak, dokładnie, stwierdziłyśmy, że nie możemy się z nimi bawić 24 na dobę, bo właśnie wtedy, koło południa, według planu którego miałyśmy przestrzegać, i według którego dostałyśmy zalecenie/sugestię od SN, że mamy czas na porządki i gotowanie obiadu, po zajmowaniu się WYŁACZNIE dziećmi od rana,którypowinny spędzić w swoim pokoju przez czas ‚samodzielnej zabawy’, przed kolejnymi wspólnymi zajęciami.
Dzieci się w pokoju nudziły?? Wcale im się nie dziwię, skoro nie mogły puścić sobie muzyki, nieodłącznej i codziennej w ich życiu i pokoju.
Zgadzam się, w złej formie je odsyłałyśmy, w końcu tego właśnie się chciałyśmy nauczyć od SN, form komunikacji z dziećmi, co również zostało pominięte.
Za to zabawy z tych właśnie dwóch dni pojawiły się dziwnym trafem w „udoskonalonej rodzinie”..

Papużki nierozłączki to i owszem jesteśmy, całą czwórką zazwyczaj, bo taką mamy rodzinę, a że na śmietnik i „szybkie siku z psem” wyszłyśmy razem a bez dzieci? racja, w końcu mogłyśmy je zabrać do śmietnika oddalonego o 30 metrów od domu, mimo, ze było zimno a Liwi chora, pomogłyby nam wynieść te wszystkie worki i butle po wodzie, które nagromadziły się przez ponad tydzień kiedy nie miałyśmy możliwości normalnie funkcjonować do tego stopnia, ze nawet z psem wymagającym długich spacerów wybiegałam tylko na króciutkie „szybkie siku”..

I właściwie zastanawiam się po co pisze ten list, i tak nic nie zmieni, bo przecież ci co „wiedzą lepiej bo telewizja pokazała”, będą dalej uważali że wiedzą lepiej i znają nas na wskroś.
Ci, którzy nas znają, widzieli nie raz naszą rodzinę na ulicy, spacerze, czy w domu, wyrazili już prywatnie nam wyrazy współczucia i oburzenia na to co zobaczyli w zderzeniu z tym, co znają.

Zapadły mi w pamięć bardzo mocno słowa pewnego człowieka z tej branży, który po nagraniu powiedział, żebyśmy się nie przejmowały, bo mając setki godzin nagrań, można w 40 minut zrobić z człowieka zarówno anioła jak i diabła, chociaż nie sądziłam, że z kochającej się rodziny, z dwóch kobiet którym na dzieciach zależy jak na nikim innym na świecie, do tego stopnia, że kiedy dwóch psychologów nie potrafiło stwierdzić gdzie leży problem w braku komunikacji z Liwi [z którym się zgłosiłyśmy do programu] i wiecznymi walkami między dziećmi, można zrobić zimne i nieczułe potwory, egoistki, osoby którym dzieci w życiu przeszkadzają..

Różni ludzie na różnych stronach się różnie wypowiadają.
I nie rusza mnie kompletnie to, czy ktoś jest przeciw naszemu modelowi rodziny, nie ruszają mnie stwierdzenia, ze łamiemy dzieciom psychikę, bo wiem lepiej, na co dzień obserwując nasze świetnie odnajdujące się w takiej sytuacji dziewczynki, doskonale wiedzące kto to jest ciocia, podrywające chłopaków czy przybiegające ot tak się przytulić i dać buziaka.
Zabolało mnie tylko tendencyjne pokazanie nas jak kogoś komu dzieci w życiu wręcz przeszkadzają. Fakt, czasami potrzebujemy chwili ciszy i spokoju by popracować wiec zamkniemy drzwi od sypialni w której ryczy telewizor z ich bajkami, ale to co w programie…

I nie pisze tego by się „wybielać”, bo gdybyśmy nie wiedziały, że mamy problem wychowawczy to byśmy nie szukały pomocy [a dużo jej wcześniej szukałyśmy w wielu miejscach]. Piszę to dlatego, że nie mam sił ani ochoty już odpisywać na każdy post z osobna, dlatego, ze nie mam ochoty się tłumaczyć, zwłaszcza tym co zaślepieni magią telewizji i tak tego nie przeczytają w całości i ze zrozumieniem.

Piszę to bo wiem jak wygląda rzeczywistość, również ta z programu i wywróconego do góry nogami życia, prowokowanych sytuacji po których wychodził całkiem inny obraz, tak pasujący do scenariusza, jakie metody stosowały osoby współpracujące z programem by dzieci zagrały jak trzeba do wstępniaka czy by opanować Liwi kiedy zrobiła scenę na wyjściu, poza kamerami [Dorotko, oj pokiwałabyś palcem, pokiwała ;) ]. Wiem, ze o swoim macierzyństwie mówiłam na pierwszych nagraniach scenek w „pokoju zwierzeń” a nie na końcu, jak to pokazano w programie.
Wiem, ile walczyłam by urodzić jedno dziecko i ile by drugie nie było niepełnosprawne. Wiem jak bardzo je KOCHAM i jak bardzo im to każdego dnia okazuję.
Piszę to, bo buntuję się przeciw temu co zobaczyłam zmontowane w programie i choćby ze względu na dzieci, którym tak strasznie wszyscy „współczują”.

Nie byłyśmy, nie jesteśmy i nie będziemy ideałami. Jesteśmy ludźmi i rzeczą ludzka jest się mylić.
Swoje z tego okresu wyciągnęłyśmy i pewne rzeczy, których nikt z oglądających nie miał okazji poznać, pomogły nam bardzo. Tyle naszego i tego nam nikt nie odbierze. Życie zweryfikowało plan dnia i znów toczy się rytmem spacerów, zabawy i nauki, pudełka do utrzymywania porządku służą dziewczynkom do budowania piramid, pracę wyprowadziłyśmy z domu, co napotkało niespodziewany opór ze strony dzieci, zostawiłyśmy sobie „narady rodzinne” i pracę nad Liwi, jej rozpoznawaniem uczuć oraz stałym mówieniem co będzie, kiedy będzie i czego może się spodziewać, a potrawkę którą tak odsuwała w programie od siebie szama ze smakiem bo się jej odmieniło i jest właśnie fanką papryki i pieczarek za to pluje jabłkami ;)

Ale wśród tych wszystkich tekstów o tym jaką złą i nieczułą matką jestem, nerwów na cała tę fikcję i łez pocieszyła mnie najbardziej reakcja dziewczynek, które podsumowały pierwsze części programu baaaardzo obrazująco:

- Mamo! Przecież u nas tak wcześniej nie było! Telewizja kłamie! Tak samo jak reklamy!

by Nikki

 
Komentarze (49)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

aż mnie ……..

01 paź

super niania…

stek bzdur wyreżyserowany jak tani sitcom…

pisząc to sciągam sobie na głowę sankcje prawne i z pewnością karę pieniężną i nie wiadomo jaka jeszcze, ale kur*** zrobienie z nas potworów, to juz za wiele.

homofobiczna reżyserka, która od pierwszego dnia z punkt honoru wzięła sobie zgnębienie nas.. włącznie z tekstami „co, chcecie sie wylansować?”
superniania ze słuchawką w uchu wiecznie czekająca na kolejne szczekanie co ma zrobić, kiedy iść siku i co mówić…
wszystko na głowie, mnóstwo kamer w domu, syf po wierceniu, zero prawa do prania, sprzątania, pracy i czegokolwiek innego, bo przerwy pomiędzy kolejnymi ujęciami wystarczały na szybkie siku…

Laura w szkole przez dwa tygodnie była 3 razy, na więcej jej nie pozwolili, Oliwia miała zapalenie oskrzeli, a przy kręceniu pierwszych zdjęć reżyserka pozwoliła jej wejść do morza po pas, a to była zima.. skończyło sie zapaleniem płuc, mocnymi antybiotykami i odgórnym zakazem wychodzenia z domu…

a my owszem, pracujemy w domu, zarabiamy wyłącznie prowizyjne, a przez te 2 tygodnie nie mogłyśmy robić NIC!! nic kompletnie, zero biura, zero pracy, bo nie wolno włączyć komputera, bo buczy i dźwiękowcowi przeszkadza, ciągle coś nie tak, podsycanie dzieci….

całe te tygodnie to nie nasze życie….
nasze życie, nasz dom tak nie wygląda…
według superniani, a raczej tego co stworzyła reżyserka, to kompletny kosmos i Sajgon.

nasze życie ma swój plan i miało go…
codziennie wszyscy odprowadzają Laure do szkoły, potem długi spacer z psami gdzie Liwi szaleje po łąkach, zbiera kasztany, robi bałwany, tarza sie w śniegu, zadaje setki pytań o drzewa i przeróżne rośliny…później zakupy, tez razem, gotowanie obiadu gdzie Liwi zapalona do kucharzenia uczy sie obierać ogórki, albo marchewkę, wkłada naczynia do zmywarki, dyskutuje…

problem z którym sie zgłosiłyśmy to problem OLiwi z awanturami, a raczej niekontrolowanymi histeriami…
i nie ma to podłoża w braku zainteresowania, a podłoże w najlżejszej formie autyzmu, kompletnie do wyprowadzenia, gdzie dziecko nie rozpoznaje a co za tym idzie nie potrafi wyrazić i określić uczuć które ma w sobie, więc chwytała sie zawsze tego najłatwiejszego, czyli złości…

a to co pokazali w programie to wymysł reżyserki, która uznała, że zrobienie potworów z homo rodziny przysporzy jej owacji na stojąco i zwiększy oglądalność i ciekawość programu…

a jak sie ktokolwiek przyjrzał, to odcinek był kompletnie bez ładu i składu, sceny przemieszane, końcówka nagrywana w pierwszych dniach, wszystko to zlepek kilku scen, wielu nie wzięli w ogóle pod uwagę…

u nas każdy dzień to zabawy z dziećmi popołudniami kiedy Laura wraca ze szkoły… wieczorne codzienne czytanie bajek przed snem… tego nie pokazali…. bo i po co…. przecież jesteśmy potworami….

normalnie aż mi słabo…

Dominika jest matką która na zabój kocha swoje dzieci, dałaby sie za nie pokroić…
więc to co pokazali żeby zwiększyć oglądalność to po prostu porażka…

tym bardziej, że dzieci już wcześniej były kilkakrotnie badane przez psychologów… i stwierdzenie było jedno….. zbyt słaby kontakt z ojcem, urwany, za rzadki, dla nich nie wystarczający, bo tatuś nie miał czasu….

a tu takie halo…. w życiu bym sie nie spodziewała…
posadzić nas o egoistyczne zachowania…. przeszkadzające dzieci….

u nas salon zawsze był i jest zasłany zabawkami, bo Oliwia rzadko bawi sie u siebie…. zawsze siedzi koło nas, czy pracujemy czy nie……

program to kompletna bzdura… chęć podniesienia oglądalności, a stała opieka superniani, to pic na wodę, bo przez pół roku nie szło sie do niej dodzwonić, a później okazało sie, że zmieniła numer….

Superniania nie zna i nigdy nie miała styczności z rodzinami homo….

a najbardziej boli to, że oglądacie TV i wierzycie we wszystko co tam pokazują…

bolą stwierdzenia, że blog co innego a życie co innego, bo tak pokazała super niania…

w życiu niczego nie żałowałam tak bardzo jak tego programu…

czy coś sie zmieniło po programie??

tak, straciłyśmy dobrą opinię, spokojnie szczęśliwe życie, mnóstwo nerwów, kupę pieniędzy… nie zyskałyśmy NIC prócz plakietki „egoistyczny potwór”…

aż mi sie płakać chce…

Jenn

PS. nie skończyłam…

 
Komentarze (38)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook