RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2007

Kiedy Cię nie ma…

30 lip

Wiem, że będę banalna, ktoś uzna, że idę na łatwiznę, ale nie sądzę, bym lepszymi słowami mogła ująć to co czuję.
Każde słowo, kropka w kropkę….

Kochanie…..:

„…… no one but you I love as a fool
I wanted to say you’re just so cool
there’s no one like you you’re my dream come true
you’ve brightened my day I thank god for you

peace and love are not just simple words
but believe me I know what pain and doubts are too
we might have to sleep under a brigde in hard times
but in your arms anywhere is hotel Hilton

I just want to live with you for the rest of my life
I just want to love with you day and night……..

I just want to love with you all night long

no one but you I love as a fool
I wanted to say you’re just so cool
there’s no one like you you’re my dream come true
you’ve brightened my day I thank god for you…….”

Kocham Cię

by Jenn

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

ene due rike take, ciasto dzisiaj będzie.. takie!!

21 lip

Jenn wygrzebała gdzieś przepis na cisto do pizzy, które nam pięknie poprzednio wyrosło, więc wybierając się do kuchni [pizza domowej roboty :D a co!! mniam!! :D] spytałam:

- skąd wzięłaś ostatnio ten przepis na ciasto do pizzy??
- z książki telefonicznej!!

kurcze, ciekawe z którego województwa i czy wybierała losowo, czy po nazwisku ;)
:D by Nikki

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

jak zatruć dziecku zycie?? ;)

20 lip

z jednej strony wpajam dzieciom pełną samodzielność, umiejętności nawet ponad ich wiek, przywiązuję wagę, by jak najwięcej się uczyły przydatnych w życiu spraw, zostawiam im duży margines swobody i zaufania, np. jeśli chodzi o wychodzenie z domu czy ich czas wolny, a z drugiej gdybym mogła, to bym chodziła za nimi krok w krok i ułatwiała czy uprzyjemniała im życie.
przysłowiowa „gwiazdka z nieba”?? nie ma sprawy, poczekaj trochę, ew. zapracuj dobrym zachowaniem, a mamusia załatwi..

jeśli się tłuką, to póki krew nie pójdzie nie ingeruję, a z drugiej strony tylko wtedy, kiedy mam pewność, że krzywdy sobie za bardzo nie zrobią bo.. wszystkie potencjalnie niebezpieczne kanty mają obłożone umocowanymi poduszkami.
wyjazd z ojcem czy na parę dni do babci?? oczywiście, super! tylko że jeśli nie mogę sie dodzwonić albo nie daj boże nie są na czas, dostaję korby. a po trzech dniach to już kompletnie.. wyję, tęsknie, wiszę na telefonie, włażę im do pokoju by choć tak je poczuć przy sobie..

coraz częściej znajomi i bliscy mnie pytają co zrobię jak pojadą na kolonie albo parodniowy obóz.. albo jak zechcą pójść do szkoły z internatem..

cóż.. wtedy zapewne będę toksyczną mamuśką, dzwoniącą codziennie i gadającą godzinami, wpadającą na zasadzie „kotku, będę w okolicy jutro to Ci przywiozę coś pysznego i szalik którego zapomniałaś” [nieważne, że to będzie drugi koniec Polski, prawda?? ;)], niby to rzucającą od niechcenia „wpadnijcie na parę dni, możecie zostawić dzieci u nas i wyskoczyć na imprezkę” albo jako „rycząca czterdziestka” szlajającą się z córami po dyskotekach i dyskretnie przepytującą potencjalnych chłopaków o wszystko, co moim zdaniem dziewczyny w swoich młodzieńczych zakochaniach nie zadbają..

ojjj… jakbym mogła, to bym się sama w ten głupi matczyny czerep palnęła za to jak się zapowiadam…
chyba pora zacząć sobie znajdywać jakieś absorbujące hobby, cobym za parę lat nie miała czasu się przejmować coraz częściej znikającymi Trolami.. ;)

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

trzeba mieć fantazję.. babciu!! ;)

16 lip

pisałam już, że jesteśmy stuknięte?? ;)
oj jesteśmy i to nieziemsko :D

dzisiaj na przykład wymyśliłyśmy sobie, ze fajnie by było poopalać się leżąc w basenie w jakiś ciepłych krajach..
cóż, jak sie chce, to można przecież wszystko!! :D

no bo czym charakteryzuje się taki wypoczynek??

- temperatura: ma szczęście jest od wczoraj odpowiednia :)
- odległość od miejsca zamieszkania: hmmm.. ponieważ sie ostatnio przeprowadziłyśmy dość daleko, to postanowiłyśmy uznać te kilkaset kilometrów za wystarczające ;)
- doskonała hotelowa obsługa: a kto może wiedzieć jak nam dogodzić jak nie my same?? wystarczy, że na przemian sobie „usługiwałyśmy” ;)
- palmy: trochę wyobraźni i drzewa dookoła mogą być takie egzotyczne.. w końcu, gdybyśmy mieszkały wśród palm, to byłyby, prawda??
- bezstresowy wypoczynek: mamy wręcz przymusowy bo dzieci nie ma, a godziny pracy i tak ustalamy sobie same :)
- basen: kto powiedział, że musi być olimpijski?? ;) dziecięca piaskownica o średnicy metra, opróżniona i zalana wodą okazała sie wystarczająca, by pomieścić nas dwie.. na leżąco!!
- dodatkowe atrakcje: opalanie sie topless.. w końcu jak wakacje w tropikach, a dookoła brak żywej duszy to trzeba poszaleć!! :D

hehehe, a jutro powtórka, bo pojutrze dzieci wracają, wiec trzeba korzystać!! :D

by Nikki

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

syndrom porzucenia..

15 lip

tydzień.. dopiero siedem dni a ja czuję jakby minęły wieki.. tęsknię, zrzędzę, jestem nie do zniesienia i nie mogę się odnaleźć..
krótkie rozmowy przez telefon tylko wzmagają chandrę..

syndrom porzuconej.. matki..

- daj im od siebie odpocząć. jest im świetnie, super się bawią, dzieci też mają prawo do tego, by od Ciebie odetchnąć, niech sie stęsknią! – słyszę codziennie od Jenn kiedy już nie może mnie znieść..

no właśnie, dzieci pojechały na wakacje do babci.. teoretycznie dwa tygodnie a ja już trzeciego dnia jęczałam, ze chcę po nie jechać..

do tego wszystkiego doszły jeszcze niemożliwie bolesne komplikacje po wizycie u stomatologa, przez co jestem obolała [jak już zadziała megadawka leków przeciwbólowych na ból szczęki, to zaczynam czuć jak od tych samych specyfików boli mnie żołądek...], co w świetle tego, że jak mnie boli to zamiast marudzić jestem nerwowa albo nadaktywna, sprawia, że podziwiam moją żonę za anielską cierpliwość i to, że chodzi za mną i pilnuje cobym żarła te wszystkie pigułki… ja bym już pewnie sobie dawno arszenik podsunęła ;)

nie nadaję się do życia, do pracy, do imprez..
jedyny plus, że kiedy nie wiem czy bić głową z bólu w ścianę, czy wsiąść w pociąg i narazić się na szarżę ze strony babci, która zaborczo będzie bronić się przed przedterminowym odebraniem wnucząt, wynajduję sobie różne zajęcia..
i tak..
wytargałam resztki farb z ostatniego remontu i wymalowałam przedpokój, zabrałam się za ogród, który zarósł ostami i pokrzywami [zamiast zasianym trawnikiem] do kolan i w dodatku niemal co do centymetra [a pomyśleć, ze uważałam zawsze pielenie za karę z piekła rodem ;) a tym razem nawet Jenn się skusiła na trochę słońca], zarządziłam i doprowadziłam do kilku przemeblowań i przeróbek, ale to, czym się nie możemy od wczoraj nacieszyć to.. przemalowanie ściany z drzwiami wejściowymi do pokoju Troli w.. różowy zamek z motylkami dookoła :D [motylki autorstwa Jenn - cuuudne :D] ale ciii… nie mówcie im o tym, bo to ma być niespodzianka ;)
teraz kombinuję co by jeszcze przerobić.. a może zrobić im biurka?? albo teatrzyk do zabawy kukiełkami?? farby sie skończyły więc na ścianach nie poszalejemy..
eh… jutro jeszcze kuchnię przemebluję, skończę pielenie, wymyślę lampy do pokoju dzieci a później znów zawisnę na telefonie..

oj, będę toksyczną matką.. pewnego dnia, jak technika pozwoli, pewnie wszczepię im czipy z namierzaniem i bezpośrednią łącznością a na ścianach powieszę ich zdjęcia w formacie 2×3.. metry ;)

ehhh… syndrom porzuconej matki bije mi już mocno na głowę.. a to dopiero tydzień.
ma ktoś sposób, by przekonać zaborczą i wytęsknioną babcię, aby zgodziła się skrócić pobyt wnucząt u siebie o połowę i jednocześnie nie obraziła się na zabój?? ;)

by Nikki vel Matka Wariatka ;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

chyba muszę zrobić porządek w komórce ;)

09 lip

kiedyś od czasu pamiętnego FOP-a miałam zakodowany w komórce numer telefonu jednej z dziewczyn, który, jak się okazało jeszcze na naszej imprezie zablokowała na amen..
zapomniałam o tym fakcie i przy okazji parapetówki pomyślałam sobie, że ją zaproszę.
dzwonię, dzwonię, nikt nie odbiera, a po paru godzinach przychodzi sms: „kto tam”??
no to odpisałam: „D./Nikki, mieszkamy teraz w ***,[pamiętasz FOP-a? ;)], i dzwoniłam zaprosić Cię na parapetówę :) co Ty na to?? :)”
po chwili dzwoni telefon..

- no hej D., super Cię znowu słyszeć :) co słychać?? wróciłyście już na stałe?? – usłyszałam na powitanie..
- wiesz jak jest, w moim życiu stałe i niezmienne to jest tylko to, że mam żonę, dzieci, i że kiedyś umrę ;)
- hahaha, no tak, i urządziłyście się już?? bo wiesz, chętnie przyjadę, tylko nie wiem, czy mnie te moje siostrzyczki puszczą.. poza tym gdzie to dokładnie jest?? – siostrzyczki?? przecież B. była chyba jedynaczką.. no ale nic, gadamy dalej..
- a pamiętasz półtora roku temu sylwestra?? FOP?? właśnie tam przyjedź, odbierzemy Cię ze stacji jak ostatnio :)
- sylwester?? stacja?? nie bardzo kojarzę, poza tym półtorej roku temu na pewno nie byłam na sylwestrze.
- eee.. B.?? – wymieniłam wtedy używany przez nią nick
- nie..
- Ż.?? – wymieniłam więc imię..
- niee..
- to z kim ja rozmawiam??
- z siostrą zakonną..

hahahhaa, oj miny miałyśmy z Jenn conajmniej zabawne :D ale pomimo tego pogadałam sobie z „siostrzyczką” jeszcze z dobry kwadrans :D

Jenn do dzisiaj się śmieje, ze walnęłam ot tak niemal spowiedź przez telefon ;)

by Nikki

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

ja też potrafie zrzędzić!! a co!! ;P

07 lip

często nam zarzucacie, ze ten blog to „taka cukierkowa bajka”…

więc dziś wpiszę „notkę powitalną” mimo, że nic ciekawego się jakoś nie dzieje i że mam nastrój conajmniej wisielczy…

owszem, miewamy dni takie, jak ja dzisiaj.
wszystko mnie wkurza.

wkurza mnie, że pogoda kiepska jak diabli, wkurza mnie, że moje akwaria wyglądają nie tak jakbym chciała i brak mi pomysłu na obsadę, a raczej pomysły mam na 7 baniaków, a do dyspozycji tylko 4, że dzieci właśnie Jenn odwiozła do mojej mamy i nie będę przy nich przez najbliższe parę dni a Jenn wróci później niż planowałyśmy, bo jakieś spadające drzewo upatrzyło sobie akurat pociąg którym wraca, że żeby rozczesać „dredy” które sobie ostatnio zrobiłam muszę spłukać głowę w zimnej wodzie zamiast w ciepłej, że psy dziś były niesubordynowane na spacerze, że czasami kompletnie nie kumam ludzi i ich przywar jak tchórzostwo, zakłamanie i chęć dopierdzielania a jednocześnie wykorzystywanie innych, że w takie dni jak ten mam obniżony próg tolerancji na bodźce i zrzędliwość mojej żony, którą to [zrzędliwość] bez problemu uznaję za jej po prostu cechę osobniczą, swoisty koloryt charakteru, że nie mam poczucia humoru w takie dni jak ten i najchętniej zaszyłabym się gdzieś daleko, a najlepiej głęboko, pod wodą, gdzie szum bąbelków powietrza z automatu wprowadziłby ład do mojej krwi i umysłu…

nie przeczytacie ponownie o żadnych awanturach czy rozejściach, bo dobra stroną takich moich „fochów” jest to, że zwykle występują tylko, kiedy znikają mi z zasięgu Trole i Jenn, a kiedy moja kobietka wróci, fuknie na mnie żartobliwie, ja odburknę dla zasady wtulając sie w nią, potem wykorzystamy wolną chatę ;) jeszcze później razem z kumpelą skręcą mi nowe „dredziki”, zjemy pyszne pierogi mojej mamy, które właśnie wraz z Jenn jadą do domu i wieczorkiem wyskoczymy ze znajomymi na miasto..

a teraz uciekam zainstalować do akwa filtr, który naprawiałam od rana.

by Nikki

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook