RSS
 

drążyć, czy nie drążyć… oto jest pytanie ;)

09 lip

Pojechałyśmy w trasę, wracamy do domu, niby wszystko ok, a jednak coś matczyne instynkty wyczulone…

Coś nam nie grało… Coś nieokreślonego… Po pewnym czasie w domu spędzonym, połapałyśmy się, że nasze wścibskie młode po tym, jak przyjechałyśmy nie zasypały nas setką pytań o nasz dzień, o to, czy załatwiłyśmy to, po co jechałyśmy, po co właściwie wyjeżdżałyśmy, i setką innych.

Wypytałam, czy coś się stało, czy powinnyśmy o czymś wiedzieć, i dlaczego są takie dziwne.. I dostałam odpowiedź, że to ja jestem dziwna, po czym pozamykały się w pokojach.

I weź tu gadaj z nastolatkami.
Odwrócą kota ogonem, dowiesz się, że świrujesz, ale na pewno nie powiedzą Ci, dlaczego akurat tego samego, jednego dnia, obie postanowiły zwalczyć w sobie jedną ze swoich podstawowych cech, jaką jest ciekawość wszystkiego co się dzieje dookoła, i wokół nas [a więc pośrednio ich]… Coś mi tu nie gra…

Ale pewnie powinnam się cieszyć, że dom stoi jak stał, nie zastałyśmy dzikiej imprezy w domu, czy świeżo zakopanego w ogródku trupa, i nie zaprzątać sobie głowy zastanawianiem się nad dziwnymi zachowaniami moich nastolatek ;)

by Nikki

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Poważne dziury w wychowaniu.

20 maj

- mamo, a powiedz mi, jak właściwie się całuje?

-co to za pytanie?

- no jak się całuje? co się robi z ustami i tak dalej..

- zapytaj koleżanek

- nie…

- to poczytaj

- w książkach, które czytam oni od razu przechodzą do rzeczy!

- to co ty czytasz dziecko?!?

- no ale poważnie. Jak się całuje? Wiem w teorii, jak się uprawia seks, ale nie wiem jak się całuje.

- Kochanie, sądziłam, że tą częścią zajmiesz się sama…

- no ale popatrz! To jest poważny brak w wiedzy! Popełniłaś gdzieś po drodze błąd w moim wychowaniu!

Dopiero co były koniki Pony i kolorowe cienkopisy, a teraz takie pytania??? Niech ktoś cofnie czas! Błagam!!!

by Nikki

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pasja i …

15 lis

czasami zamykasz czyjąś dłoń w swojej dłoni i czujesz jak leci. nie ma wtedy nikogo i nic.
jest tylko tu i teraz.

czasami wystarczy lampka wina, jakiś impuls, dźwięk i czujesz to.
energia przechodzi przez całe ciało, a w środku jest to coś, głębia, niewyobrażalny na codzień relaks i luz.

wydaję fortunę na słuchawki, głośniki, sprzęt grający. często nie potrafię tego przekazać czy pokazać, a czuję.
ale czy da się kogoś aż tak zarazić pasją i zrozumieniem?
wiem, że niektórzy poczują to samo co ja.  emocje przekraczają granice, są wszędzie.

niektórzy potrzebują do tego silnych bodźców, mi wystarczy muzyka. zawsze tak było. wtedy nie ma nic i nikogo i jest wszystko jednocześnie.

 

jeden wciśnięty klawisz w fortepianie, słowo, barwa głosu, cokolwiek, co poprzez uszy dotrze do wnętrza.
znika wszystko co zbędne i niepotrzebne.

bas, bit, jakaś fala dźwiękowa, która uderzy we właściwą strunę…

 

i choćby tekst był bez sensu, ja czuję to COŚ.

nie chcę by zniknęło, bo kiedy zniknie dźwięk, zniknie świat. mój świat.

dla innych to zamknięty w kadrze obraz, jeszcze inny czuje to pod dłonią, która maluje pejzaż. Może Ty masz to uczucie kiedy piszesz lub gotujesz.

 

czasami czuję, że nie słyszę już tak jak kiedyś, że coś znika, że moje uszy odbierają mniej.
przychodzi jednak dzień kiedy wszystko wraca. nawet jeśli na chwilę, dziękuję, że jest. śpię spokojniej. bo wiem, że słyszę i nie wyobrażam sobie  życia bez dźwięków.

dźwięk od głowy wędruje przez całe ciało aż po same koniuszki palców. i wtedy nieważne gdzie i kiedy jesteś. ważne, że jesteś.

 

dlatego tak ważne jest pielęgnowanie swoich pasji. to one dają poczucie wolności i własnego zrozumienia nawet wtedy kiedy czujesz, że świat Cię nie rozumie. ja rozumiem.

cokolwiek co wzbudza skrajne emocje jest Twoje i tylko Twoje. Nie daj się okraść.

by Jenn

może i nostalgicznie, ale na wskroś szczerze ;)

 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kolejny etap dorastania – 3 tygodnie rozłąki

06 lip

To był długi dzień. pomimo „wprawek” w postaci wstawania co rano cały zeszły tydzień, by zawozić Trole do pracy, pobudka dziś o 4 była cięęężka ;)

Upewniłyśmy się, że Młode dopakowały wszystko, co jeszcze nam przyszło do głowy, i powiozłyśmy do pobliskiego miasteczka. Tam, umundurowane takie, i takie wyrośnięte, opuszczające gniazdo i starą matkę aż na trzy tygodnie – wsadziłyśmy do pociągu, który wywiózł je w siną dal… Cóż, pewnie za jakiś czas ta wersja będzie brzmiała „zawiozłyśmy je na dworzec, upewniłyśmy się naocznie, ze wsiadły do pociągu, i odjechały ;) , ale póki co na przemian zapominam, że nie ma ich na górze / w ogrodzie / w szkole czy gdzieś niedaleko. I wpadam w panikę, kiedy przypomnę sobie, że wysłałyśmy nasze wychuchane Trole w dziki las, gdzie nawet namiot mają sobie same zrobić z plandeki, a łóżka z patyków. Zadzwoniły, że dojechały, ale już obiecanego telefonu w okolicy kolacji – nie doczekałam się.

Nawet sms-a z jakimś „dzięki”, za te tony słodyczy pochowane po plecakach nie przysłały..

Wyjeżdżały już wcześniej, poza rodzinę również, ale to było max 10 dni, do tego w apartamentach w willi dla sportowców i za dnia na kortach, a nie 21 dni w głuchym lesie, pod plandekami, bez prądu i łazienek, za to w towarzystwie robactwa wszelkiej maści, żywiołów i wyzwań.

Cóż, w końcu się oswoję z myślą, że właśnie budują szczęśliwe wspomnienia, zdobywają nowe doświadczenia i kopniaki od życia, z których wiele dobrego wyniosą dla siebie, a wtedy nie ma czasu na to, by wydzwaniać i opowiadać te same przygody, które i tak będą powtarzać kiedy wrócą. I wtedy też się pobawimy korzystając z wolności! A co! ;)

A jak Wasze lato się zapowiada? :)

by Nikki

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Chwalę się naszymi pociechami :P

29 cze

Dzisiaj Trole po raz pierwszy w życiu były w prawdziwej zarobkowej pracy.

Przyznaję: zaimponowały mi. Według ogłoszenia, które sobie znalazły, miały zbierać owoce przez 5 godzin. Byłam przygotowana, że po 3 będą chciały wracać do domu, a one spędziły na drabinach DZIESIĘĆ godzin! I jeszcze musiałam Li ściągać z czubka wysokiego drzewa niemal siłą ;) Wyszły z sadu jako przedostatnie, i mimo wycieńczenia i narzekań na bolące różne części człowiekowe, bez cienia wątpliwości potwierdziły gotowość do stawienia się jutro o 7 rano ponownie  :)

Do tego muszę je obie pochwalić za wysokie noty na koniec roku, nasza kolekcja listów gratulacyjnych wręczanych nam na specjalnych apelach przez p. dyrektor, znów urosła [gimnazjalny dyplom na nazwiska moje i Jenn bo szkoła docenia wkład tych,  którzy wychowują a nie figuruja w dokumentach ], ale a Li to nawet „utarła nosa” swojej nauczycielce polskiego, która uważała, że nasza córa jest z polskiego kiepska [ledwie na 3, ostatecznie na 4], osiągając na egzaminie gimnazjalnym imponującą ilość punktów z tego przedmiotu :p

Dzięki takiej postawie dziewczyny zostały w końcu szczęśliwymi posiadaczkami smartfonów :)

No i jak tu nie rosnąć z dumy? :)

Teraz odpoczywają, a Lu odbiera w sieci życzenia urodzinowe, bo nasza jubilatka dziś ma 15 urodziny!

Słońce Ty nasze, świeć swoim blaskiem bezustannie, z każdym dniem bardziej i śmielej, osiągaj zawsze swoje cele, wzrastaj, dojrzewaj [tylko nie uciszaj wewnętrznego dziecka, dobrze? ;) ] i pamiętaj, że, co by się nie działo, MASZ NAS, a my KOCHAMY CIĘ! :*

Twoje: mama i ciocia.

 

by Nikki

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nastolatkowy bunt nadchodzi ;)

26 cze

Trole pakują się na wyjazd wakacyjny. Ponieważ ich bagaże jadą wcześniej i będą czekać na nie w jakiś dzikich warunkach, poleciłyśmy im, by popakowały ubrania najpierw w worki foliowe, a dopiero po tym do plecaków, by wszystko pozostało świeże do ich przybycia. Siedzą więc i zastanawiają się, jakim systemem poumieszczać w foliówkach ubrania..

Li: Hmmm… mam wielki dylemat. Z czym zapakować pidżamy?

Ja: Może razem z bielizną?

Li:  Mamo! Nie mów mi jak mam żyć!

No cóż, ma rację… ;)

by Nikki

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bo podstawa odchudzania to silna wola! ;)

15 cze

Ostatnio przerabiam kwestie zrzucenia paru kilo, nie kryję, że opornie mi to idzie.

Ponieważ nienawidzę żadnych diet i narzucanych schematów, a zarazem nie mam presji pod tytułem „XX kilo w miesiąc, bo nadchodzi apokalipsa”, staram się raczej wyszukiwać, wymyślać i stosować różne life-hacki.

Moją główną słabością są wieczorne przegryzki, w tym -wynalazek szatana- krakersy.

Jenn wychodzi na zakupy i pyta:

- coś szczególnego Ci kupić?

- hmm… możesz. Czekoladę, wafelki i jak będzie to to wielkie pudło kardynałków [a może admirałków? nieważne ;) ]

- ok. Coś jeszcze?

- nie kupuj krakersów.

- ok

- ale pamiętaj! Nie kupuj krakersów!

- no dobra, coś jeszcze?

- byle nie krakersy!

- w porządku, kupię czipsy!

- nienawidzę cię! ale w takim razie nie zapomnij wziąć też sosu serowego :D

 

eh… chyba lepiej mi pójdzie kiedy zdejmę szafę ze sprzętu do ćwiczeń ;)

 

by Nikki

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bywa i tak

28 kwi

„Czasami najprostsze rozwiązania są dziełem przypadku ” M.Pawlik

I taki dziś jest nasz dzień.  1 dzień reszty naszego życia :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Życie seksualne udomowionych – o fizyczności

12 kwi

Mam pewien mały fetysz… chociaż, kiedy się przyjrzę, to wcale nie taki mały, bo jednak te 164cm wysokości i 56 kilo wagi to to ma – tak sobie myślałam dziś rano, patrząc w jej błękitne oczy, wyzierające spośród rozczochranych blond pasm, wciąż jeszcze zamglone lekko pasją poranka…

W ostatnim czasie wśród naszych znajomych rozeszło się kilka par. Jednopłciowych i mieszanych. Z tego, co zauważyłyśmy na przestrzeni lat, zawsze na wiosnę i jesień jest wzrostowa tendencja do rozpadanie się związków, jednak nieodmiennie obserwujemy takie przypadki, analizując ich  przyczyny oraz kolejność wydarzeń, aby móc podobne symptomy wychwycić u nas, i im przeciwdziałać zawczasu. Jednym z istotniejszych jest: KONIEC ERY NAMIĘTNOŚCI.

- Nie można wszystkiego opierać na łóżku! Przyjaźń, porozumienie dusz; to najważniejsze rzeczy!- zakrzyknie zapewne szeroka rzesza, Jenn Wam przyklaśnie nawet i zacznie coś tam o miłości romantycznej pleść, a ja odpowiem: bla bla bla!

Łóżko musi być! D*pa rządzi światem od zarania dziejów, i czy się to zwolenniczkom romantyzmu podoba czy nie, związkowym życiem tym bardziej!

Częściej ostatnio słychać u Was spory niż jęki namiętności? Cóż, nie na darmo mawia się o wybitnie wrednych czy marudnych jednostkach „niedopchnięta”. Z jakiegoś powodu też wibrator został wynaleziony jako lek na histerię dla samotnych starych panien ;)

Seks. Słowo, które dawno przestało być tabu za sprawą marketingu, ale też niestety, stał się on, wraz z wszechobecną golizną, czymś tak ogólnodostępnym, że wielu ludziom się po prostu nudzi po paru szalonych tygodniach.

Co, w obliczu tego, mają powiedzieć związki wieloletnie? Wszyscy wiemy jak wygląda życie seksualne dzikich [niezdeklarowanych związkowo tudzież świeżakom w tej materii], ale jak wygląda to u Udomowionych?

Otóż, w teorii powinno wyglądać jeszcze lepiej, bo po paru latach wiesz dokładnie gdzie dotknąć, jak złapać, co szepnąć w którym momencie. Hamulce, bariery czy niezbadane rejony już niemal nie istnieją. W teorii. W praktyce zaś, wygląda to tak, że wieloletnie pary wykorzystują tę wiedzę, by chadzać „na skróty”, i nagle okazuje się, że w alkowie zaczyna wiać nudą. A jak nuda, to zanika dążenie, bo ileż razy i jak często można jeść to samo w tym samym wydaniu, na tym samym talerzu i wiedząc nawet, że później będzie ten sam, co zawsze deser? ;)

Do tego dochodzą niedociągnięcia wyglądowe: widząc seksowną bieliznę na wystawie, zamiast ją kupić, myślimy o tym, że kosztuje równowartość zaległego rachunku za wodę, coraz częściej pada hasło „kochanie, jestem taka zmęczona, mogę dziś nie golić nóżek?”, albo oczywistym jest, że tej nocy nie szalejemy, skoro przychodzimy do łóżka w papilotach, skarpetkach zmiękczających, z maseczką antyzmarszczkową na twarzy i wysmarowane balsamem, którego polizanie grozi paraliżem języka.

Dodatkowo z wiekiem, po powrocie z pracy, zaczynamy cenić wygodne porozciągane dresy, kropki maści na niedoskonałości skóry zamiast makijażu, włosy w „artystycznym nieładzie” tudzież praktycznym kucyku, i rzucone „polecam ewakuację” po puszczeniu bąka, zamiast wcześniejszą ucieczkę w celu go uwolnienia, do toalety.

Pisać dalej? Wieczorne wspólne pochłanianie czipsów przed telewizorem zamiast romantycznych kolacji ze spalaniem kalorii zaraz po, zwykle owocuje nadmiarami tu i ówdzie po pewnym czasie, podobnie jak piwko na kanapie „bo lubię” zamiast drinka w przerwie szalonych tańców. Fryzura, która z ponętnej staje się coraz bardziej praktyczna, perfumy używane wyłącznie na wyjścia…

Mówiąc wprost: wieloletnie pary wpadają w pułapkę zaniedbywania się w domu w imię wygody, i nie piszę tu, bynajmniej, że kobiety powinny od rana do rana być na szpilkach, i w pełnym makijażu. Po pierwsze, jest duża grupa kobiet z założenia nie lubiących wyglądać kobieco, po drugie, mężczyzn dotyczy to w takim samym stopniu, ale nie oszukujmy się, u nich zaniedbywanie się jest widoczne równie rażąco.

I nagle okazuje się, że polscy emeryci uprawiają seks częściej niż my, bo podobno 1-2 razy w tygodniu, a pary w szczycie kondycyjno-hormonalnym śpią obok siebie bez krzty namiętności, razem się kąpią z oszczędności wody, a bieliznę kupują wygodną. Zwykle też, z tego co zauważyłyśmy, po 4-6 miesiącach takiego stanu następuje roszada w kręgach znajomości i problem w postaci „nie możemy na grila zaprosić i X i Y, bo Y ma nową dziewczynę a X boczy się na nas za to, że śmiemy ten stan akceptować.

Czy i nas na przestrzeni 10 lat spotkały wymienione bolączki łóżkowe?

Na szczęście nie aż w takim wymiarze. Bywają „numerki na skróty” i zdarzył nam się też etap ubrań domowych, w które mogłyby służyć za antygwałty, by nie niszczyć „tych porządnych i drogich na wyjścia”. Śmiałyśmy się z „kaktusów” na nogach, a o paraliżu języka to piszę z własnego doświadczenia. Jesteśmy też już po raz drugi na diecie, z powodu wspólnego nabierania ciastek i czipsów w biodra. Ostatnich parę tygodni miałyśmy też w domu zakaz chodzenia nago i wchodzenia sobie nawzajem do łazienki ;)

Jak więc widać, na przestrzeni dziesięciu lat każdy związek otrze się o rutynę i codzienność próbujące zabić dzikie i zwierzęce pożądanie, ale należy uważnie te symptomy obserwować, wychwytywać i im przeciwdziałać w porę.  Wtedy nawet po latach pożądanie potrafi być jak na początku, jakość wzbogacona o doskonałą znajomość drugiej osoby a całość taka, że nie zamieniłybyście jej na żaden nowy związek, tylko wręcz przeciwnie.

I to chyba tyle o roli fizyczności w seksualności istot udomowionych ;) Jeżeli macie swoje przemyślenia, chętnie je poczytam, a może wkrótce pojawi się też coś o roli psyche w tej materii, bo mi tu Jenn z boku już nawija, że „ważna jest też ta cała reszta” – chcecie i taki zestaw przemyśleń młodego związku? ;)

 

Męskim okiem Kobiety ;)

by Nikki

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Egzaminy

01 kwi

Li pisze dziś swój egzamin 6 klasisty. Siedzimy jak na szpilkach i trzymamy kciuki.

Po południu w ramach uświetnienia tego dnia skoczymy na miasto na jakąś pizzę i lody :)

Lu swego czasu miała  jeden z najwyższych wyników tego egzaminu w kraju, 2 punktów brakło do 100%.

Wierzymy, że Li pójdzie równie dobrze :) w końcu przygotowywała się do tego dnia bardzo intensywnie :)

 

powodzenia Kochanie

 

by Jenn

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook