2012-03-21 19:35:19
skomentuj (7)
jedną z nieodmiennie modnych form sprawdzania "mocy miłości" są wszechobecne teleturnieje tudzież testy zgodności.
Kobiecię Moje takowe potyczki lubi oglądać [podobnie do łazwych filmów, seriali i innych harlekinów], a ja bawię się setnie obserwując jak teoria o calkowitej zgodności/znajomości siebie nawzaejm, stawiana jest jako warunek szczęścia. i reakcje dam, bo to one najczęściej są głęboko dotknięte, kiedy Druga Połowa nie zna numeru odcieniu blondu na przeważającej procentowo części ich pasemek.
my definitywie powinnyśmy sie według tych kategorii rozstać / nienawidzić / nie być razem, ponieważ w życiu nie rozwiazałybyśmy takich testów poprawnie!
ulubione danie?
błagam, kto ma JEDNO ulubione danie? i kto nie próbuje nowości, nie ewoluuje? przecież człowiek to nie pusta fotografia, zmienia się!
ulubiony strój?
a okazję uwzględniamy? a humor? a fakt, że kobieta to stworzenie, które co rusz zakochuje się na zabój w kolejnej bluzce wypatrzonej na wystawie/ w gazecie? że figura sie zmienia i nie zawsze zabójcze portki sprzed miesiąca już niekoniecznie uwydatniają tyłek tak, że możnaby się w swoim własnym zakochać, więc odchodzą na dno szafy?
pierwsza randka?
-hmm... a była?
-no jak to była!
-a kiedy?
-a to była randka? bez konsumpcji?
-spadaj! żądam randki!
-ja też! ale z pełnym pakietem! ;)
może pytanie z kategorii oczywistości?
kolor włosów Twojej kobiety poproszę!
-yyy.. blond.
-a nieprawda, niemal biały z odcieniem platynu, numer x firmy y.. oj, czekaj, nie! od środy, skandynawski gołąb!
pytanie na odpowiedź 'tak' lub 'nie': kochasz mnie?
-o kurcze, nabroiłam coś, chcesz się kłócić czy dzieci na dwór wysłać? ;)
-[foch] ty nigdy nie potrafisz być poważna! kochasz mnie czy nie?
-no tak, druga opcja, a liczyłam na trzecią.. ;)
...mamy różne hobby, lubimy skrajnie różne kuchnie, stroje, muzykę, filmy, rozrywki, poczucie humoru.
ja jestem typem narwanego cygana, Jenn nawet niespodzianki i wizyty w toalecie musi mieć zaplanowane.
mamy nawet różne pojęcie o tym co to miłość i jak się ją okazuje.
zmieniamy się każdego dnia, uczymy nowych rzeczy, poznajemy siebie same, z 'nawzajem' wręcz trudno czasami nadążyć ;) w końcu kobieta - istota zmienna bardziej niż pogoda!
nasza metoda na takie różnice?
po pierwsze: nie robić testów na zbieżność osobowości! :D
a poważnie: po długiej dyskusji doszłyśmy do tego, że mamy wspólne cele, marzenia, rodzinę i czas. nie widzimy przyszłości bez siebie nawzajem, chociaż wiemy, że istnieje taka możliwość. niezależnie od tego co się dzieje w naszym życiu, potrafimy znajdować kompromisy i CHCEMY je odnajdywać, a czasami po prostu odpuszczamy i czerpiemy radość z radości tej drugiej. każda z nas ma w sobie zdrową porcję egoizmu, każda z nas potrafi dla tej drugiej poświęcić coś na czym jej nie zależy skrajnie.
potrafimy rozmawiać o rzeczach ważnych ale i o błachych.
potrafimy się kłócić. i wyciągać wnioski.
umiemy też spędzać czas osobno, chociaż non stop razem cieszy nas o wiele bardziej, i potrafimy się w tym odnaleźć.
uzupełniamy się.
nie wyrzekamy się siebie samych.
zmieniamy się i zaskakujemy każdego dnia. to się nigdy nie nudzi :)
i choć zwykle kiedy stwierdzę coś w tym stylu jak ta refleksja, to niebawem napatacza sie burza z piorunami ;), to tak jakoś mnie naszło więc piszę..
Kobieto Paskudna Zżędliwa Kłótliwa, Marudo Mazepowata, Blondynko Ty Moja, Fochu Chodzący, Babo O Atrybutach Na Moje Nieszczęście Idealnych... a ja i tak Cię KUM!! :P
by Nikki
2012-02-18 17:56:03
skomentuj (3)
ale dzisiaj Lu obciachu narobiłam!
masakra!
były na kręglach, później łaziły w kurtkach, więc jak zobaczyłam, że Lu jest zapięta, to ja po prostu rozpięłam i kazałam iść dalej się bawić, aż przyszedł czas wychodzić. na dworze zimno, wewnątrz ciepło, dziecko w jednym ręku banan, w drugim torebka z książkami, chciałam już jak najszybciej wyjść, więc pochyliłam się, by jej zapiać tę kurtkę.
i w tym momencie usłyszłam skrajnie zgorszone:
"MAMO!!"
szybka refleksja. póltorametrowa, odstawiona w starannie dobrane nastolatkowe ciuchy blondyna przede mną mierzyła mnie takim wzrokiem, że gdyby mogła nim zabijać, zostałabym spopielona w ułamku sekundy, najlepiej tym wstecz, zanim moje dłonie śmiały dotknąć suwaja w jej modnym, fioletowym fleku.
no przepraszam Cię Kochanie.
byłyśmy w tłumie dzieciaków i ich ubierających je matek, widziałam, że masz ręce i głowę zajęte czymś innym, odruch bezwarunkowy i efekt stada.
co ja poradzę, że tak szybko rośniecie, a ja po prawie trzech godzinach spędzonych na obserwowaniu dzieci, zapomniałam, że Wy już macie buty na koturnach, własne błyszczyki, a w pamiętnikach opisujecie życie miłosne na przemian ze szkolnymi rozgrywkami międzykastowymi.
poza tym, skoro nadal nie gardzicie gąbkowymi placami zabaw, to mam pelne prawo traktować Was w kategorii "dzieci" a nie "nastolatki" :P
by Nikki
2012-01-08 12:57:56
skomentuj (5)
czego można się dowiedzieć o sobie po siedmiu latach?
hmmm...
na przykład tego, że wciąż potrafimy spędzić razem dziewięć godzin w wannie.
co można robić przez tyle godzin siedząc we dwie w gorącej wodzie pośród świec? śmiać się do rozpuku, rozmawiać o sprawach poważnych, bawić się podwodnymi lampkami do koloroterapii, ratować przypalonego kota, zjeść kolację [tak tak, wciąż w wodzie], opustoszyć barek z paru butelek wina, wypróbować conajmniej kilka kosmetyków do kąpieli, i rozpuścić się aż do skóry właściwej ;)
kiedy się poznałyśmy dzieci były malutkie, nasze światy nie sprecyzowane, i na pewno nie sądziłyśmy, że za parę lat będziemy się tak śmiać ze wspomnień z tamtego okresu. a jednak tamte szalone młodzieńcze dni zaowocowały związkiem, który jak na razie nie chyli się jeszcze ku rozpadowi, a jak miałyśmy okazję przekonać się wczoraj po raz kolejny, potrafimy zarówno spędzić ciekawie razem kilka godzin w wannie na rozmowach, jak i fascynująco później ;) ..
no nic, uciekamy na obiad, po dzieci i wbić się na oglądanie nowego członka rodziny, słodkiej Juleczki i tego, jak jej świeżo upieczeni rodzice bawią się w pierwszych dniach w domu :)
a przy okazji: Kochanie, kum kum :*