RSS
 

Dziecka nie ma, w domu cisza taka…

25 lis

Lu dziś wyjechała na parę dni na Międzynarodowy Festiwal Tańca, aby pracować tam jako tłumacz dla grupy pań z Uniwersytetu Trzeciego Wieku.
Jestem z niej taka dumna.
I chyba jestem też przerażona.
Tak sercem, nie na logikę.
W końcu licealistka to już nie dziecko. Pracuje zarobkowo w weekendy, planuje swoje finanse i prezenty na święta dla bliskich, ma książeczkę sanepidowską, dowód osobisty, swoje poglądy, plany i grono znajomych, z którymi znika czasem na całe dni, umawia się na wyjazdy na okoliczne koncerty, a w wakacje miała samodzielne stanowisko przy dużym międzynarodowym festiwalu kultury, przez dwa tygodnie
Wiem, że jest rozsądna, niełatwo namówić ją na głupoty. Zresztą, do jakich głupot mogłyby ją namówić słuchaczki UTW? ;)
A jednak czuję w głębi pewien rodzaj przerażenia. Matczynego przerażenia.
Moje dziecko już za chwilę wyjdzie w świat. Pójdzie na studia, zacznie chodzić na randki, a z kimś specjalnym będzie zastanawiać się, jak powstrzymać matkę od zorganizowania im ślubu według jej wybujałego scenariusza ;) Już za parę miesięcy będzie zostawać na imprezach całą noc, uczyć się do egzaminu na prawo jazdy i żebrać o kluczyki, żeby z koleżankami pojeździć po okolicy bez dachu i robić sobie fotki, jak na pintereście.
Będzie podróżować, i to nie według standardów, które ja uznaję za odpowiednie dla mojej dziewczynki, tylko zarzuci plecak, z dodatkową koszulką i bikini, na ramię, weźmie kartę płatniczą, telefon, i pojedzie zwiedzać Europę śpiąc w motelu, który znajdą na miejscu. Będzie brać prysznic na stacjach benzynowych i oglądać wschody słońca, siedząc na masce samochodu, z kubkiem kawy w ręku, zakochując się w oczach spotkanego dzień wcześniej faceta, który siedząc z nią tam, odstawi mówkę pseudofilozoficzną czy egzystencjonalną. A wieczorem będzie siedzieć ze znajomymi przy ognisku na plaży, pijąc piwo z puszki i później będzie smarkać, bo tak łatwo się przeziębia…

Tak. Jestem matką. Dorastającej córki, która już za chwilę skoczy z wysokiej gałęzi, a ja będę mogła tylko patrzeć, czy rozłoży skrzydła, i wykorzystując wszystko to, co przez ostatnie lata jej wpajamy, czego uczymy – czy poleci szczęśliwie, bezpiecznie, wykorzystując nabytą wiedzę, i łącząc ją ze swoim pomysłem na swoje latanie, w najlepszych dla siebie proporcjach.

I jestem przerażona. Czy na pewno zdążymy przekazać jej wszystko, czego potrzebuje na dobry start i mądre, ale też pełne pasji, życie? Tak naprawdę, to nie będzie jej egzamin z życia, tylko mój.
Prawdziwy Egzamin Dorosłości.
„Jak ci poszło matkowanie” – najważniejszy i najtrudniejszy egzamin w życiu człowieka. Egzamin, który pokazuje, czy potrafisz zarządzać nie tylko jednoosobową firmą „Ja”, ale również, czy potrafisz przygotować drugiego człowieka, oraz dać mu wszystko co potrzebuje, do mądrego rozwinięcia i samodzielnego zarządzania jego własnym „biznesem”.

Dowiedziałam się wczoraj, że mam nawet „specjalną matkową minę”. Kiedy nagle, wygłaszaną przeze mnie tyradę przerwał chóralny śmiech całej trójki, a pouczana wtuliła się we mnie z czułością.
- a bo wiesz, masz taką swoją specjalną minę. Taka „Mina Matka”. Trudno to określić, ale aż inaczej wyglądasz, i co byś nie powiedziała, i jak się nie ukrywała, widać, że aż skręca cię, że nie będziesz mieć nad czymś kontroli i nie możesz dopilnować, żeby wszystko było dobrze. I próbujesz zapakować nam do głów cała wiedzę jaką możesz, na zapas. I nawet kiedy udajesz że tak nie jest, to widać, że się martwisz. Z głodu nie umrę, spokojnie, w trzy dni się nawet nie da! :)

Cóż. Wszystkiego się wyprę. I nadal uważam, że mam prawo oczekiwać, żeby pamiętała o tym, że ma zjeść codziennie _ciepły_ obiad! Prawda? ;)

by Nikki, matka-wariatka ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Matkoprezentacja.

16 lis

Trole, które zawsze uczyłyśmy samodzielnego odrabiania lekcji, ostatnio coraz częściej próbują naciągać nas na pomoc.
Lu pisze autoprezentację po angielsku na jakiś europejski projekt.

- Mamo, co byś o mnie powiedziała?
- Wysoka, blondynka, do niedawna długie włosy ;) – tak, lubię wkręcać moje dzieci ;)
- No ale poważnie! co byś o mnie powiedziała? Co powinnam tam napisać?
- Napisz coś o sobie. Przemyć też informacje, że językowo naprawdę dobrze ogarniasz. Na przykład, jak pracowałaś latem przy Brave Festiwal, a teraz wolontariacko pomagasz na uniwersytecie trzeciego wieku jako tłumacz symultaniczny. Pokaż, że…
- ok: AKTYWISTKA
- i że przerywasz, robisz po swojemu, jesteś wyszczekana, uparta i czasem bezczelna ;)
- super: ASERTYWNA. Co dalej?
- SAMA!
- no ale mamooo!
- Dziecko, wiesz, co to jest AUTOprezentacja? Sama musisz wiedzieć, co chcesz o sobie powiedzieć, jaka jesteś, co cię pasjonuje. Komisja chce zobaczyć TWOJĄ kreatywność, język, przydatność do projektu…
- No ale maaamooooo! No weeeż! No maaaamoooo… – i tak nastąpił FOCH.

By Nikki

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mat[k]a Hari

16 lis

- no i mamo! A wiesz, ze rozmawiałam z TakimJednym? Bla bla bla , bla bla, i nagle on podszedł i zapytał, ale tak wiesz, do całej grupy, i zrobił to tak bla bla bla bla bla, i ja mu odpowiedziałam, że bla bla bla bla i bla bla. I on poszedł, a za chwilę, no nie wiem, za bla bla bla bla a może to było bla bla bla, no dobra nieważne! No i mu powiedziałam wszystko o zadaniu. No i przyszedł i pyta „ej! a ty masz to zadanie?” no i ja że no właśnie też nie, ale że to nie problem bo bla bla bla bla bla bla, i normalnie on wyglądał tak, że bla bla bla bla bla…

- czekaj, wróć. Poszłaś do szkoły bez zadania domowego?

- no, ja też. AAAaaa, znaczy myślałam, że pytasz czy on przyszedł do szkoły bez zadania,  że jak można tak. Ale spoko większość klasy nie miała. A te jego oczy! Normalnie…

- jeszcze raz. Poszłaś do szkoły BEZ ZADANIA DOMOWEGO?

- ups :D  no maamoooo…

„Tryb Matka” jest się jak ninja. Jak podwójny agent. Jak utajone komórki terrorystyczne… Żyjemy nieświadomi, że nawet kiedy go nie ma, on jest wśród nas. Czuwa w ukryciu. Obserwuje, przesłuchuje, analizuje…
Zawsze wychwyci magiczne zaklęcia, jak „zadanie domowe”, „alkohol”, „fajki”, „seks”, na które pojawia się niczym dżin wyskakujący z butelki. Podstępnie ukrywa się za pozostałymi twarzami rodzicielstwa. Czeka… Czycha…

By Nikki – mówicie mi Mat[k]a Hari :D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

drążyć, czy nie drążyć… oto jest pytanie ;)

09 lip

Pojechałyśmy w trasę, wracamy do domu, niby wszystko ok, a jednak coś matczyne instynkty wyczulone…

Coś nam nie grało… Coś nieokreślonego… Po pewnym czasie w domu spędzonym, połapałyśmy się, że nasze wścibskie młode po tym, jak przyjechałyśmy nie zasypały nas setką pytań o nasz dzień, o to, czy załatwiłyśmy to, po co jechałyśmy, po co właściwie wyjeżdżałyśmy, i setką innych.

Wypytałam, czy coś się stało, czy powinnyśmy o czymś wiedzieć, i dlaczego są takie dziwne.. I dostałam odpowiedź, że to ja jestem dziwna, po czym pozamykały się w pokojach.

I weź tu gadaj z nastolatkami.
Odwrócą kota ogonem, dowiesz się, że świrujesz, ale na pewno nie powiedzą Ci, dlaczego akurat tego samego, jednego dnia, obie postanowiły zwalczyć w sobie jedną ze swoich podstawowych cech, jaką jest ciekawość wszystkiego co się dzieje dookoła, i wokół nas [a więc pośrednio ich]… Coś mi tu nie gra…

Ale pewnie powinnam się cieszyć, że dom stoi jak stał, nie zastałyśmy dzikiej imprezy w domu, czy świeżo zakopanego w ogródku trupa, i nie zaprzątać sobie głowy zastanawianiem się nad dziwnymi zachowaniami moich nastolatek ;)

by Nikki

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Poważne dziury w wychowaniu.

20 maj

- mamo, a powiedz mi, jak właściwie się całuje?

-co to za pytanie?

- no jak się całuje? co się robi z ustami i tak dalej..

- zapytaj koleżanek

- nie…

- to poczytaj

- w książkach, które czytam oni od razu przechodzą do rzeczy!

- to co ty czytasz dziecko?!?

- no ale poważnie. Jak się całuje? Wiem w teorii, jak się uprawia seks, ale nie wiem jak się całuje.

- Kochanie, sądziłam, że tą częścią zajmiesz się sama…

- no ale popatrz! To jest poważny brak w wiedzy! Popełniłaś gdzieś po drodze błąd w moim wychowaniu!

Dopiero co były koniki Pony i kolorowe cienkopisy, a teraz takie pytania??? Niech ktoś cofnie czas! Błagam!!!

by Nikki

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pasja i …

15 lis

czasami zamykasz czyjąś dłoń w swojej dłoni i czujesz jak leci. nie ma wtedy nikogo i nic.
jest tylko tu i teraz.

czasami wystarczy lampka wina, jakiś impuls, dźwięk i czujesz to.
energia przechodzi przez całe ciało, a w środku jest to coś, głębia, niewyobrażalny na codzień relaks i luz.

wydaję fortunę na słuchawki, głośniki, sprzęt grający. często nie potrafię tego przekazać czy pokazać, a czuję.
ale czy da się kogoś aż tak zarazić pasją i zrozumieniem?
wiem, że niektórzy poczują to samo co ja.  emocje przekraczają granice, są wszędzie.

niektórzy potrzebują do tego silnych bodźców, mi wystarczy muzyka. zawsze tak było. wtedy nie ma nic i nikogo i jest wszystko jednocześnie.

 

jeden wciśnięty klawisz w fortepianie, słowo, barwa głosu, cokolwiek, co poprzez uszy dotrze do wnętrza.
znika wszystko co zbędne i niepotrzebne.

bas, bit, jakaś fala dźwiękowa, która uderzy we właściwą strunę…

 

i choćby tekst był bez sensu, ja czuję to COŚ.

nie chcę by zniknęło, bo kiedy zniknie dźwięk, zniknie świat. mój świat.

dla innych to zamknięty w kadrze obraz, jeszcze inny czuje to pod dłonią, która maluje pejzaż. Może Ty masz to uczucie kiedy piszesz lub gotujesz.

 

czasami czuję, że nie słyszę już tak jak kiedyś, że coś znika, że moje uszy odbierają mniej.
przychodzi jednak dzień kiedy wszystko wraca. nawet jeśli na chwilę, dziękuję, że jest. śpię spokojniej. bo wiem, że słyszę i nie wyobrażam sobie  życia bez dźwięków.

dźwięk od głowy wędruje przez całe ciało aż po same koniuszki palców. i wtedy nieważne gdzie i kiedy jesteś. ważne, że jesteś.

 

dlatego tak ważne jest pielęgnowanie swoich pasji. to one dają poczucie wolności i własnego zrozumienia nawet wtedy kiedy czujesz, że świat Cię nie rozumie. ja rozumiem.

cokolwiek co wzbudza skrajne emocje jest Twoje i tylko Twoje. Nie daj się okraść.

by Jenn

może i nostalgicznie, ale na wskroś szczerze ;)

 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kolejny etap dorastania – 3 tygodnie rozłąki

06 lip

To był długi dzień. pomimo „wprawek” w postaci wstawania co rano cały zeszły tydzień, by zawozić Trole do pracy, pobudka dziś o 4 była cięęężka ;)

Upewniłyśmy się, że Młode dopakowały wszystko, co jeszcze nam przyszło do głowy, i powiozłyśmy do pobliskiego miasteczka. Tam, umundurowane takie, i takie wyrośnięte, opuszczające gniazdo i starą matkę aż na trzy tygodnie – wsadziłyśmy do pociągu, który wywiózł je w siną dal… Cóż, pewnie za jakiś czas ta wersja będzie brzmiała „zawiozłyśmy je na dworzec, upewniłyśmy się naocznie, ze wsiadły do pociągu, i odjechały ;) , ale póki co na przemian zapominam, że nie ma ich na górze / w ogrodzie / w szkole czy gdzieś niedaleko. I wpadam w panikę, kiedy przypomnę sobie, że wysłałyśmy nasze wychuchane Trole w dziki las, gdzie nawet namiot mają sobie same zrobić z plandeki, a łóżka z patyków. Zadzwoniły, że dojechały, ale już obiecanego telefonu w okolicy kolacji – nie doczekałam się.

Nawet sms-a z jakimś „dzięki”, za te tony słodyczy pochowane po plecakach nie przysłały..

Wyjeżdżały już wcześniej, poza rodzinę również, ale to było max 10 dni, do tego w apartamentach w willi dla sportowców i za dnia na kortach, a nie 21 dni w głuchym lesie, pod plandekami, bez prądu i łazienek, za to w towarzystwie robactwa wszelkiej maści, żywiołów i wyzwań.

Cóż, w końcu się oswoję z myślą, że właśnie budują szczęśliwe wspomnienia, zdobywają nowe doświadczenia i kopniaki od życia, z których wiele dobrego wyniosą dla siebie, a wtedy nie ma czasu na to, by wydzwaniać i opowiadać te same przygody, które i tak będą powtarzać kiedy wrócą. I wtedy też się pobawimy korzystając z wolności! A co! ;)

A jak Wasze lato się zapowiada? :)

by Nikki

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Chwalę się naszymi pociechami :P

29 cze

Dzisiaj Trole po raz pierwszy w życiu były w prawdziwej zarobkowej pracy.

Przyznaję: zaimponowały mi. Według ogłoszenia, które sobie znalazły, miały zbierać owoce przez 5 godzin. Byłam przygotowana, że po 3 będą chciały wracać do domu, a one spędziły na drabinach DZIESIĘĆ godzin! I jeszcze musiałam Li ściągać z czubka wysokiego drzewa niemal siłą ;) Wyszły z sadu jako przedostatnie, i mimo wycieńczenia i narzekań na bolące różne części człowiekowe, bez cienia wątpliwości potwierdziły gotowość do stawienia się jutro o 7 rano ponownie  :)

Do tego muszę je obie pochwalić za wysokie noty na koniec roku, nasza kolekcja listów gratulacyjnych wręczanych nam na specjalnych apelach przez p. dyrektor, znów urosła [gimnazjalny dyplom na nazwiska moje i Jenn bo szkoła docenia wkład tych,  którzy wychowują a nie figuruja w dokumentach ], ale a Li to nawet „utarła nosa” swojej nauczycielce polskiego, która uważała, że nasza córa jest z polskiego kiepska [ledwie na 3, ostatecznie na 4], osiągając na egzaminie gimnazjalnym imponującą ilość punktów z tego przedmiotu :p

Dzięki takiej postawie dziewczyny zostały w końcu szczęśliwymi posiadaczkami smartfonów :)

No i jak tu nie rosnąć z dumy? :)

Teraz odpoczywają, a Lu odbiera w sieci życzenia urodzinowe, bo nasza jubilatka dziś ma 15 urodziny!

Słońce Ty nasze, świeć swoim blaskiem bezustannie, z każdym dniem bardziej i śmielej, osiągaj zawsze swoje cele, wzrastaj, dojrzewaj [tylko nie uciszaj wewnętrznego dziecka, dobrze? ;) ] i pamiętaj, że, co by się nie działo, MASZ NAS, a my KOCHAMY CIĘ! :*

Twoje: mama i ciocia.

 

by Nikki

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nastolatkowy bunt nadchodzi ;)

26 cze

Trole pakują się na wyjazd wakacyjny. Ponieważ ich bagaże jadą wcześniej i będą czekać na nie w jakiś dzikich warunkach, poleciłyśmy im, by popakowały ubrania najpierw w worki foliowe, a dopiero po tym do plecaków, by wszystko pozostało świeże do ich przybycia. Siedzą więc i zastanawiają się, jakim systemem poumieszczać w foliówkach ubrania..

Li: Hmmm… mam wielki dylemat. Z czym zapakować pidżamy?

Ja: Może razem z bielizną?

Li:  Mamo! Nie mów mi jak mam żyć!

No cóż, ma rację… ;)

by Nikki

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bo podstawa odchudzania to silna wola! ;)

15 cze

Ostatnio przerabiam kwestie zrzucenia paru kilo, nie kryję, że opornie mi to idzie.

Ponieważ nienawidzę żadnych diet i narzucanych schematów, a zarazem nie mam presji pod tytułem „XX kilo w miesiąc, bo nadchodzi apokalipsa”, staram się raczej wyszukiwać, wymyślać i stosować różne life-hacki.

Moją główną słabością są wieczorne przegryzki, w tym -wynalazek szatana- krakersy.

Jenn wychodzi na zakupy i pyta:

- coś szczególnego Ci kupić?

- hmm… możesz. Czekoladę, wafelki i jak będzie to to wielkie pudło kardynałków [a może admirałków? nieważne ;) ]

- ok. Coś jeszcze?

- nie kupuj krakersów.

- ok

- ale pamiętaj! Nie kupuj krakersów!

- no dobra, coś jeszcze?

- byle nie krakersy!

- w porządku, kupię czipsy!

- nienawidzę cię! ale w takim razie nie zapomnij wziąć też sosu serowego :D

 

eh… chyba lepiej mi pójdzie kiedy zdejmę szafę ze sprzętu do ćwiczeń ;)

 

by Nikki

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook