Zakochane matki, szczęśliwe córki
RSS
 

LES-RODZINA.PL

09 lut

tytuł tego wpisu to jednocześnie nowy adres naszego już niemal 13 letniego bloga.?
W ciągu 2-3 dni wszystko powinno zostać przeniesione pod nowy, od teraz oficjalny adres.

http://les-rodzina.blog.pl

Do zobaczenia tam :)

Jenn

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Prawa kobiet w Polsce, prawo głosu – Trolowe perełki

28 paź

- ciociu – do kuchni weszła Lu
- powiedz mi bo Ty pewnie pamiętasz, a ja piszę pracę na historię
- co takiego?- dalej mieszałam w garnku
- jak wyglądało uwolnienie praw kobiet w Polsce? no wiesz, prawo głosu itd.
- yyy…. –

by Jenn [chyba nie aż taka stara?]

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

lekcja anatomii

17 lut

- mamo… bo.. no wiesz… powiedz mi, czy ty też tak masz?… że … nooo… ta kość w kolanie… masz taką kość w kolanie? taką odstającą? czy masz tak, że ona… no… yyyy…?
- że rzepka się rusza? tak :)
- NAPRAWDĘ?!?
- tak. to rzepka. rzepka się rusza, a nawet obie. spójrz u mnie też.
- to to NORMALNE! Ludzie! UF!! no ja cię! no jak tak można?? ja już się bałam, że może uszkodziłam coś, bo wiesz, teraz dużo biegam, i się już zastanawiałam czy uszkodziłam, bo bieganie jednak bardzo obciąża kolana! albo czy coś znowu mi się chorego zrobiło! a to normalne! dlaczego mi nikt tego wcześniej nie powiedział! to TAKICH rzeczy powinni uczyć w szkole a nie jakiś głupich definicji!!!

hmmm… czy tylko my jesteśmy skonsternowane faktem, że przez 15 lat tego nie zauważyła? ;)
:D #padłam

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kobiety są szurnięte ;)

10 gru

Jestem alergikiem. Taka uroda ;)
I uczula mnie między innymi jeden z „wypasionych profesjonalnych pędzli” do makijażu. A może parę? Cóż, taka „kara” za to nieekologiczne posiadanie pędzli z włosiem z dwunastu różnych zwierzaków ;)

Wybierałyśmy się do klubu, namalowałam twarz, i tak jakoś użyłam przypadkiem któregoś z tych włosiaków, których nie powinnam. Oczywiście spuchłam i nabrałam mało dekoracyjnych czerwonych plam, w szczególności na szyi i dekolcie. Łyknęłam szybko jakąś awaryjną tabletkę antyalergiczną, i szykowałyśmy się dalej, w oczekiwaniu, aż będę nadawać się do pokazywania wśród ludzi.
Jenn patrząc na mnie ze współczuciem spytała
- Dalej masz plamy, może użyjesz na to pantenolu, skoro leki nie chcą działać?
- Oszalałaś? Jestem kobietą! NIE ZRUJNUJĘ SOBIE MAKIJAŻU PRZEZ JAKĄŚ BYLE WYSYPKĘ!

I powiedzcie sami: czy kobiety nie są szurnięte? ;)

by Nikki

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Najpiękniejsze dary, to wcale nie przedmioty.

09 gru

W domu „pomór”. Lu przytargała z pracy jelitówkę, i po kolei, cała rodzina, przez cały tydzień chorowała.
W tak zwanym „międzyczasie” wypadały Mikołajki.
O poranku, Jenn, biegnąc do łazienki, wdepnęła w coś leżącego na progu.
Ok, w domu, gdzie są dwa koty, w tym młodziak, to nic niezwykłego ;) ale nie tym razem. Tego poranka czekało na nas na progu sypialni coś wyjątkowego.
Dwa malutkie pakuneczki, zawinięte w „złotko”, z ręcznie namalowanymi karteczkami, a w środku po osiem kosteczek czekolady Studenckiej.
- bo mi tak przykro, że ostatnie dni nie byłam w stanie wyjść z domu, żeby wam chociaż po porządnej czekoladzie kupić, dlatego dałam to, co miałam, więcej nie miałam… – usprawiedliwiło nam się nasze zielone wciąż, po chorowaniu, dziecko…
A my rozpłynęłyśmy się jak masło.
Bo nasza mała/duża córa pokazała nam tym, że wie, że w życiu nie chodzi o rzeczy, ale o gesty.
Nie o tę „porządną” czekoladę, którą mogła kupić dzień później, ale o to, że oddała co miała, abyśmy też coś znalazły Od Mikołaja, W TEN właśnie poranek.

Bo w życiu chodzi gesty, a nie o przedmioty.
Brawo Lu! :*
To była najlepsza czekolada, jaką w życiu jadłam!

By Nikki

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dziecka nie ma, w domu cisza taka…

25 lis

Lu dziś wyjechała na parę dni na Międzynarodowy Festiwal Tańca, aby pracować tam jako tłumacz dla grupy pań z Uniwersytetu Trzeciego Wieku.
Jestem z niej taka dumna.
I chyba jestem też przerażona.
Tak sercem, nie na logikę.
W końcu licealistka to już nie dziecko. Pracuje zarobkowo w weekendy, planuje swoje finanse i prezenty na święta dla bliskich, ma książeczkę sanepidowską, dowód osobisty, swoje poglądy, plany i grono znajomych, z którymi znika czasem na całe dni, umawia się na wyjazdy na okoliczne koncerty, a w wakacje miała samodzielne stanowisko przy dużym międzynarodowym festiwalu kultury, przez dwa tygodnie
Wiem, że jest rozsądna, niełatwo namówić ją na głupoty. Zresztą, do jakich głupot mogłyby ją namówić słuchaczki UTW? ;)
A jednak czuję w głębi pewien rodzaj przerażenia. Matczynego przerażenia.
Moje dziecko już za chwilę wyjdzie w świat. Pójdzie na studia, zacznie chodzić na randki, a z kimś specjalnym będzie zastanawiać się, jak powstrzymać matkę od zorganizowania im ślubu według jej wybujałego scenariusza ;) Już za parę miesięcy będzie zostawać na imprezach całą noc, uczyć się do egzaminu na prawo jazdy i żebrać o kluczyki, żeby z koleżankami pojeździć po okolicy bez dachu i robić sobie fotki, jak na pintereście.
Będzie podróżować, i to nie według standardów, które ja uznaję za odpowiednie dla mojej dziewczynki, tylko zarzuci plecak, z dodatkową koszulką i bikini, na ramię, weźmie kartę płatniczą, telefon, i pojedzie zwiedzać Europę śpiąc w motelu, który znajdą na miejscu. Będzie brać prysznic na stacjach benzynowych i oglądać wschody słońca, siedząc na masce samochodu, z kubkiem kawy w ręku, zakochując się w oczach spotkanego dzień wcześniej faceta, który siedząc z nią tam, odstawi mówkę pseudofilozoficzną czy egzystencjonalną. A wieczorem będzie siedzieć ze znajomymi przy ognisku na plaży, pijąc piwo z puszki i później będzie smarkać, bo tak łatwo się przeziębia…

Tak. Jestem matką. Dorastającej córki, która już za chwilę skoczy z wysokiej gałęzi, a ja będę mogła tylko patrzeć, czy rozłoży skrzydła, i wykorzystując wszystko to, co przez ostatnie lata jej wpajamy, czego uczymy – czy poleci szczęśliwie, bezpiecznie, wykorzystując nabytą wiedzę, i łącząc ją ze swoim pomysłem na swoje latanie, w najlepszych dla siebie proporcjach.

I jestem przerażona. Czy na pewno zdążymy przekazać jej wszystko, czego potrzebuje na dobry start i mądre, ale też pełne pasji, życie? Tak naprawdę, to nie będzie jej egzamin z życia, tylko mój.
Prawdziwy Egzamin Dorosłości.
„Jak ci poszło matkowanie” – najważniejszy i najtrudniejszy egzamin w życiu człowieka. Egzamin, który pokazuje, czy potrafisz zarządzać nie tylko jednoosobową firmą „Ja”, ale również, czy potrafisz przygotować drugiego człowieka, oraz dać mu wszystko co potrzebuje, do mądrego rozwinięcia i samodzielnego zarządzania jego własnym „biznesem”.

Dowiedziałam się wczoraj, że mam nawet „specjalną matkową minę”. Kiedy nagle, wygłaszaną przeze mnie tyradę przerwał chóralny śmiech całej trójki, a pouczana wtuliła się we mnie z czułością.
- a bo wiesz, masz taką swoją specjalną minę. Taka „Mina Matka”. Trudno to określić, ale aż inaczej wyglądasz, i co byś nie powiedziała, i jak się nie ukrywała, widać, że aż skręca cię, że nie będziesz mieć nad czymś kontroli i nie możesz dopilnować, żeby wszystko było dobrze. I próbujesz zapakować nam do głów cała wiedzę jaką możesz, na zapas. I nawet kiedy udajesz że tak nie jest, to widać, że się martwisz. Z głodu nie umrę, spokojnie, w trzy dni się nawet nie da! :)

Cóż. Wszystkiego się wyprę. I nadal uważam, że mam prawo oczekiwać, żeby pamiętała o tym, że ma zjeść codziennie _ciepły_ obiad! Prawda? ;)

by Nikki, matka-wariatka ;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Matkoprezentacja.

16 lis

Trole, które zawsze uczyłyśmy samodzielnego odrabiania lekcji, ostatnio coraz częściej próbują naciągać nas na pomoc.
Lu pisze autoprezentację po angielsku na jakiś europejski projekt.

- Mamo, co byś o mnie powiedziała?
- Wysoka, blondynka, do niedawna długie włosy ;) – tak, lubię wkręcać moje dzieci ;)
- No ale poważnie! co byś o mnie powiedziała? Co powinnam tam napisać?
- Napisz coś o sobie. Przemyć też informacje, że językowo naprawdę dobrze ogarniasz. Na przykład, jak pracowałaś latem przy Brave Festiwal, a teraz wolontariacko pomagasz na uniwersytecie trzeciego wieku jako tłumacz symultaniczny. Pokaż, że…
- ok: AKTYWISTKA
- i że przerywasz, robisz po swojemu, jesteś wyszczekana, uparta i czasem bezczelna ;)
- super: ASERTYWNA. Co dalej?
- SAMA!
- no ale mamooo!
- Dziecko, wiesz, co to jest AUTOprezentacja? Sama musisz wiedzieć, co chcesz o sobie powiedzieć, jaka jesteś, co cię pasjonuje. Komisja chce zobaczyć TWOJĄ kreatywność, język, przydatność do projektu…
- No ale maaamooooo! No weeeż! No maaaamoooo… – i tak nastąpił FOCH.

By Nikki

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mat[k]a Hari

16 lis

- no i mamo! A wiesz, ze rozmawiałam z TakimJednym? Bla bla bla , bla bla, i nagle on podszedł i zapytał, ale tak wiesz, do całej grupy, i zrobił to tak bla bla bla bla bla, i ja mu odpowiedziałam, że bla bla bla bla i bla bla. I on poszedł, a za chwilę, no nie wiem, za bla bla bla bla a może to było bla bla bla, no dobra nieważne! No i mu powiedziałam wszystko o zadaniu. No i przyszedł i pyta „ej! a ty masz to zadanie?” no i ja że no właśnie też nie, ale że to nie problem bo bla bla bla bla bla bla, i normalnie on wyglądał tak, że bla bla bla bla bla…

- czekaj, wróć. Poszłaś do szkoły bez zadania domowego?

- no, ja też. AAAaaa, znaczy myślałam, że pytasz czy on przyszedł do szkoły bez zadania,  że jak można tak. Ale spoko większość klasy nie miała. A te jego oczy! Normalnie…

- jeszcze raz. Poszłaś do szkoły BEZ ZADANIA DOMOWEGO?

- ups :D  no maamoooo…

„Tryb Matka” jest się jak ninja. Jak podwójny agent. Jak utajone komórki terrorystyczne… Żyjemy nieświadomi, że nawet kiedy go nie ma, on jest wśród nas. Czuwa w ukryciu. Obserwuje, przesłuchuje, analizuje…
Zawsze wychwyci magiczne zaklęcia, jak „zadanie domowe”, „alkohol”, „fajki”, „seks”, na które pojawia się niczym dżin wyskakujący z butelki. Podstępnie ukrywa się za pozostałymi twarzami rodzicielstwa. Czeka… Czycha…

By Nikki – mówicie mi Mat[k]a Hari :D

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

drążyć, czy nie drążyć… oto jest pytanie ;)

09 lip

Pojechałyśmy w trasę, wracamy do domu, niby wszystko ok, a jednak coś matczyne instynkty wyczulone…

Coś nam nie grało… Coś nieokreślonego… Po pewnym czasie w domu spędzonym, połapałyśmy się, że nasze wścibskie młode po tym, jak przyjechałyśmy nie zasypały nas setką pytań o nasz dzień, o to, czy załatwiłyśmy to, po co jechałyśmy, po co właściwie wyjeżdżałyśmy, i setką innych.

Wypytałam, czy coś się stało, czy powinnyśmy o czymś wiedzieć, i dlaczego są takie dziwne.. I dostałam odpowiedź, że to ja jestem dziwna, po czym pozamykały się w pokojach.

I weź tu gadaj z nastolatkami.
Odwrócą kota ogonem, dowiesz się, że świrujesz, ale na pewno nie powiedzą Ci, dlaczego akurat tego samego, jednego dnia, obie postanowiły zwalczyć w sobie jedną ze swoich podstawowych cech, jaką jest ciekawość wszystkiego co się dzieje dookoła, i wokół nas [a więc pośrednio ich]… Coś mi tu nie gra…

Ale pewnie powinnam się cieszyć, że dom stoi jak stał, nie zastałyśmy dzikiej imprezy w domu, czy świeżo zakopanego w ogródku trupa, i nie zaprzątać sobie głowy zastanawianiem się nad dziwnymi zachowaniami moich nastolatek ;)

by Nikki

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Poważne dziury w wychowaniu.

20 maj

- mamo, a powiedz mi, jak właściwie się całuje?

-co to za pytanie?

- no jak się całuje? co się robi z ustami i tak dalej..

- zapytaj koleżanek

- nie…

- to poczytaj

- w książkach, które czytam oni od razu przechodzą do rzeczy!

- to co ty czytasz dziecko?!?

- no ale poważnie. Jak się całuje? Wiem w teorii, jak się uprawia seks, ale nie wiem jak się całuje.

- Kochanie, sądziłam, że tą częścią zajmiesz się sama…

- no ale popatrz! To jest poważny brak w wiedzy! Popełniłaś gdzieś po drodze błąd w moim wychowaniu!

Dopiero co były koniki Pony i kolorowe cienkopisy, a teraz takie pytania??? Niech ktoś cofnie czas! Błagam!!!

by Nikki

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • Facebook